1455564 odwiedzin
<< Wrzesień 2010  >>
Po
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Ni
 
 
3
4
5

6
7
8
9
10
11
12

13
14
15
16
17
18
19

20
21
22
23
24
25
26

27
28
29
30
 
 
 

Horacy przy pracy

Horacy przy pracy

Razem  odpowiedzi w wątkach Razem 616 wpisów w blogu Strona 1 z 61 Ostatnie odpowiedzi Strona 1 z 61  
Wczoraj 22:23

Na chłopski rozum

od Horacy67 @ 22:23

Stephen Hawking kolejny raz zbłądził pod strzechy, czyli na łamy serwisów internetowych, które omawiają dziś najsmaczniejszą tezę z jego najnowszej książki. Teza jest mniej więcej taka - nie potrzebna była nadprzyrodzona moc sprawcza, by powstał Wszechświat.

Szerokiej publiczności się to oczywiście raczej nie podoba. Wyrwany z kontekstu fragment ludność miast i wsi interpretuje na robotniczo-chłopski rozum - nic nie istnieje bez przyczyny. I jeśli przyczyną Wszechświata są prawa fizyki, to skąd się te prawa wzięły, do diaska?!

Fizyka kwantowa i wiara z jednej są parafii - nie ma co się do nich zbliżać ze zdrowym rozsądkiem. Niestety, ludzie często to robią. Z ukształtowaną w czterowymiarowej czasoprzestrzeni wyobraźnią próbują zrozumieć na mechanistyczny czy też newtonowski sposób świat, w którym ten sam kot może być jednocześnie żywy i umarły. Próbują zrozumieć wiarę, podczas gdy zrozumieć je nie sposób. Jak sama nazwa wskazuje wiara służy do wierzenia, a nie do rozumienia.

Straceńcy próbujący udowodnić istnienie Boga udowadniają na pewno jedną rzecz - że chyba nie wierzą, skoro szukają dowodów. Cóż, nie każdemu dana łaska wiary... Jednym z moich „ulubionych", cienkich jak szpadel, dowodów jest dowód antropologiczny - powstanie Wszechświata i człowieka odbyło się w wyniku takiej serii nieprawdopodobnych przypadków, że... nie może to być przypadek. Faktycznie, miliardy miliardów razy łatwiej wygrać w lotka, niż zdać się na taki przypadek, w którym rolę odgrywają różne wielkości fizyczne z dokładnością do kilkunastu miejsc po przecinku.
Ejże... Jesteśmy tacy, jacy jesteśmy i tu gdzie jesteśmy, bo tacy jesteśmy i tu jesteśmy. Nic z tego nie wynika. Dziwimy się, że taka seria przypadków doprowadziła do powstania takiego, a nie innego świata z nami takimi, a nie innymi. A przecież inny przypadek doprowadziłby do innego Wszechświata i innych nas. A jeszcze inny przypadek spowodowałby, że nie byłoby nas wcale. Każdy przypadek jest równie prawdopodobny. Ich suma prawdopodobieństwa równa się jeden. COŚ musiało się wydarzyć z jakiejś skończonej liczby możliwości (przyjmijmy, że limitowanej liczbą elementarnych cząstek masy lub energii).
A może Wszechświat jest nieskończony w czasie i wszystko zdarzyło się już nieskończoną liczbę razy. Nieskończona liczba udanych i nieudanych przypadków. Może jesteśmy tylko jednym z nieskończonej liczby przypadków, który powtórzył się już nieskończoną liczbę razy.
Bo jeśli Wszechświat jest nieskończony w czasie, to wszystko się w nim zdarzyło. WSZYSTKO. Choćby to, że woda postawiona na włączonej kuchence gazowej zamarzła. Nie, na chłopski rozum nie do przyjęcia.


Ruch obrotowy Ziemi można udowodnić przy użycia wahadła Foucaulta. Jak udowodnić istnienie Wszechświata? To, że nam się wydaje, iż istnieje, to słaby dowód...


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Przedwczoraj 22:46

Za dużo się spodziewałem

od Horacy67 @ 22:46

Będziemy mieli w Gdańsku muzeum II wojny światowej. Wystarczy tylko poczekać na 75. rocznicę jej wybuchu. To już za cztery lata. Póki co musi nam wystarczyć Pomnik Obrońców Wybrzeża.

 

Szczerze mówiąc Westerplatte nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia. Może za dużo się spodziewałem. Może pewne formy po prostu się zdezaktualizowały... Na przykład to słuszne skądinąd hasło.

I czasem można odnieść wrażenie, że okolica jest ciekawsza od samego pomnika.

Co prawda, to prawda. Po wojnie postawiliśmy w Polsce tysiące pomników, niestety, bardzo do siebie podobnych.

Japońskim gościom na pewno się podoba. Mimo że dla nich II wojna światowa zaczęła się wcale nie 1 września i nie w Gdańsku. Skończyła zresztą też nie 8 maja i nie w Berlinie.

Filmik z 2007 roku.

 


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Wt 31 sie 20:04

Północny Irlandczyk

od Horacy67 @ 20:04

65 lat to dużo czy mało? Z każdym rokiem odnoszę wrażenie, że coraz mniej. Więc spokojnie podchodzę do dzisiejszych urodzin Vana Morrisona i wierzę, że uda mi się jeszcze usłyszeć na żywo tego Irlandczyka (no dobra, Północnego Irlandczyka). Może np. na 5. Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty w przyszłym roku? Plissssssss...

Po pierwsze Them i „Gloria" z 1966 roku.

Po drugie Them i „Gloria".

Po trzecie też Morrison, ale troszkę inny czyli The Doors i „Gloria".

I po czwarte Van Morrison śpiewał w Them tylko dwa lata. Od 44 lat jest solistą. „Moondance" z 1980 r.

I nie słuchajcie już D...


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Pon 30 sie 20:04

Nie masz prawa nosić znaczka

od Horacy67 @ 20:04

No i „Solidarność" się doczekała. Lech Wałęsa powiedział dziś mniej więcej coś takiego, że „Solidarności" należałoby odebrać szyld „Solidarności".

Wałęsa swego czasu znaczek „S" odebrał „Gazecie Wyborczej". Poniekąd dobrze jej to zrobiło... To znaczy „Gazecie".

A tej „Solidarności", o której śpiewał Jacek Kaczmarski, już nie ma i nie będzie.


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Nie 29 sie 22:00

Z krótkim rękawkiem

od Horacy67 @ 22:00

Nadciąga nieuchronny koniec wakacji. Zasadniczo mało mnie to powinno obchodzić, ale przecież żal... Bo nawet nie mając wakacji można wynieść z lata mnóstwo wrażeń. Zresztą to przecież jeszcze nie koniec lata. Urlop ciągle przed nami.

Jednym z ciekawszych wspomnień tego lata jest z pewnością 4. Festiwal Legend Rocka w Dolinie Charlotty. Muzyką podzieliłem się na bieżąco (dzień 1, dzień 2).

Dziś suplement czyli festiwalowy przegląd koszulkowy.

Aerosmith

Black Sabbath

Depeche Mode (brak ostrości wynikiem zdziwienia)

Bob Dylan

Ken Hensley

Horse The Band (nie znam)

T. Love

Zabłąkała się nawet fanka Michaela Jacksona

Deep Purple (fan płyty „Bananas")

Deep Purple (najlepszy skład, ale koszulka mocno nieaktualna)

Deep Purple (i ten najlepszy skład odnowiony w latach 80.)

Slade

Rolling Stones

Toto

Led Zeppelin

Festiwal też doczekał się swojej koszulki

Nie zabrakło fanów Harleya Davidsona

Ta koszulka nic mi nie mówi, chociaż może powinna

I ta też nie


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Sob 28 sie 23:55

Koń Gomułki

od Horacy67 @ 23:55

Wczorajsza wizyta w reszelskiej galerii była okazją do wymiany zdań w tradycyjnej dyskusji na temat współczesnej sztuki. Bo weźmy taki oto obraz:

Eugeniusz Markowski, „Koń", 1964.

Nie chodzi o to, że czy rozumiem czy nie rozumiem współczesnej sztuki. Jedną rozumiem, innej nie. Niezmiennie zastanawia mnie tylko czy to sztuka czy sztuczka. Polski wyraz „sztuka" bardzo blisko jest przymiotnika „sztuczny", podobnie jak w rosyjskim „искусство" i „искусственный". I to jest takie skojarzenie, które nie kłóci mi się ze współczesną sztuką, w której właśnie chodzi o byty sztuczne, wymyślone.
Ale weźmy inne języki. W chorwackim mamy „umjetnost", w czeskim „umění", w niemieckim „Kunst". Opowiadałbym się za taką koncepcją sztuki, w której chodzi o umiejętność i kunszt. Z tym zastrzeżeniem, że sam nie wiem, gdzie jest granica sztuki i rzemiosła.

Wracając do „Konia". Piękny nie jest. Zapewne Eugeniusz Markowski mógłby namalować rumaka równie perfekcyjnie jak Juliusz Kossak (czyli kunsztem dysponował), ale co on nam mówi tym namalowanym w 1964 roku koniem? Uwaga, będę wymyślał czyli tworzył sztukę: on nam tym koniem mówi jaka brzydka była polska rzeczywistość pod rządami Gomułki. Ten koń po prostu nie mógł ładnie wyglądać.


Komentarze 1 komentarz
Pt 27 sie 23:59

Tańcz!

od Horacy67 @ 23:59

Reszel. Skądś znam to miasto... Aha, mieszkałem w nim pięć lat. Gdy sprowadziłem się tam w samym środku stanu wojennego nieźle mnie zdołowało. Na dokładkę w tygodniku „Na przełaj" ukazał się wówczas reportaż z Reszla, przedstawionego jako smutne miejsce bez perspektyw dla młodzieży czyli Miasto-W-Którym-Nic-Się-Nie-Dzieje. Odważny był ten tygodnik. Upadł dopiero na początku lat 90., zdążyłem jeszcze opublikować w nim artykuł o nauce religii, która właśnie wróciła do szkół. Ale nie to było powodem zamknięcie pisma. Jeśli już to, jak głosiła plotka, zupełnie inny reportaż o... Nie, aż taki odważny nie jestem :)

Koniec dygresji. Dziś odwiedziłem Reszel, żeby usłyszeć Mirosława Czyżykiewicza.

To był mój czwarty koncert tego artysty, a drugi solowy.

Dodam do tego przechowywaną z pietyzmem kasetę magnetofonową z 1989 roku z koncertem z Programu Trzeciego PR. Dodam nie bez powodu, bo połowę repertuaru znam właśnie z tej kasety. Ale przecież nie wszystkie piosenki są aż tak stare. Są i młodsze, np. „Tańcz!".

Koncert miał trudne momenty techniczne (ponadgodzinne opóźnienie z powodu deszczu i przeniesienia z dziedzińca reszelskiego zamku do sali, sprzężenia, słaba akustyka) i wykonawcze (wyraźnie zmęczony artysta zapomniał tekstu), ale to wszystko nie ma większego znaczenia, gdy staje się oko w oko z prawdziwą sztuką.

Właśnie, sztuka miała dziś dwa znaczenia. Czyżykiewicz jest absolwentem warszawskiej ASP (wcześniej był studentem krakowskiej ASP). Na reszelskim zamku, gdzie odbył się koncert, można było oglądać obrazy twórców związanych z obiema uczelniami.

Jeden obraz pojawił się dla mnie jak na zamówienie. To sandomierski pejzaż Artura Nacht-Samborskiego.

Sandomierz? Skądś znam to miasto... Aha, mieszkałem pod nim osiem lat. Gdy sprowadziłem się tam w samym środku epoki Gierka nieźle mnie rajcowało...

I nie słuchajcie już D...


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Czw 26 sie 17:11

Ty tu urządzisz

od Horacy67 @ 17:11
Pewnie wygłoszę niepopularny pogląd, ale wzrost liczby urzędników, o którym ostatnio alarmował „Lewiatan", wcale nie musi być negatywny. Może to być sygnał, że rośnie nam sfera usług świadczonych przez państwo. Przepraszam tych, którzy w tym momencie umarli ze śmiechu.


Jesteśmy ciągle na rozdrożu. Nadal nie wiemy czy chcemy państwa opiekuńczego rodem z socjalistycznej bajki czy też nocnego stróża lansowanego przez liberałów. To rozdarcie widać również w naszym podejściu do urzędników. Drażni nas, gdy rosną ich szeregi, ale jednocześnie oczekujemy, że urząd państwowy czy samorządowy od ręki załatwi każdą naszą sprawę, a w razie potrzeby poratuje szybko w kłopocie, np. w czasie powodzi. Chcemy, by urzędnicy nie byli ponad prawem, ale mamy im również za złe, gdy sztywno trzymają się nieżyciowych przepisów.


I mamy jeszcze ten paradoks, że nikt nie lubi urzędników, ale każdy chętnie by nim został. Ciekawe czy mielibyśmy taki pęd do pracy we wszelakich instytucjach, gdyby je sprywatyzować...


Komentarze 2 komentarze
Śr 25 sie 22:15

Moje dwa dni w Krakowie

od Horacy67 @ 22:15

Nie podejmuję się oceniać zakończonego przedwczoraj w Krakowie Jubileuszowego Zlotu Stulecia Harcerstwa. Byłem tam raptem dwa dni. Niech oceniają ci, którzy spędzili tam całe dziewięć dni. Ja mogę tylko powiedzieć, że im po ludzku i szczerze zazdroszczę...

Dzień pierwszy - 21.08.2010

Błonia
Zlot rozłożył się na Błoniach czyli ogromnej łące w dzielnicy Krakowa o jakże sympatycznej nazwie Półwsie Zwierzynieckie. Prawie 9 tys. uczestników w zapewne ponad tysiącu namiotach. Największa patelnia świata.

Panorama Harcerska
Najciekawsza instalacja na Błoniach czyli zamknięta w formie panoramy historia harcerstwa. Okrągłe 100 lat!

Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego
Nie, oczywiście tego pomnika nie postawili harcerze z okazji zlotu (i tak ostatnio sporo namieszaliśmy...). To jeden z najmłodszych krakowskich pomników, pochodzi z 2008 roku. W czasie studiów ćwierć wieku temu przechodziłem tędy wielokrotnie. Ulica nazywała się, o ile pamiętam, Manifestu Lipcowego. Dziś jej patronem jest Józef Piłsudski.

Rynek Główny - „Stokrotka" a la Feel
Znak czasów... W latach 80. „Stokrotkę" śpiewało się na melodię „Whisky" Dżemu. Dziś urocze harcerki z Wielkopolski podparły się Feelem. Normalnie bym się irytował, ale jakoś mnie ta apoteoza beztroskiej młodości rozbroiła...

Rynek Główny - piosenka na stulecie
Jeszcze jedna piosenka zaśpiewana na krakowskim rynku, napisana specjalnie z okazji zlotu stulecia harcerstwa.

Widok na Kopiec Kościuszki
Wracam na Błonia. Po drodze widok na Kopiec Kościuszki. Zapewniam, że gdy studiowałem, już tu był...


Dzień drugi - 22.08.2010

Wyjście z Błoń na mszę stulecia
Punkt 8.00 ruszamy z Błoń na Wawel, gdzie odbędzie się msza święta z okazji stulecia harcerstwa.

Wejście seniorów na Wawel
Widziałem na zlocie wiele starszych druhen i druhów, którym wigoru mógłby pozazdrościć niejeden wędrownik.

Przybycie prezydenta RP Bronisława Komorowskiego
Najpierw jednak przybył prezes NBP prof. Marek Belka.

Homilia kardynała Stanisława Dziwisza
Od Czuwaj! do Amen!

Akt zawierzenia ZHP Bożej Opatrzności
Oraz poświęcenie trzech tablic pamiątkowych.

Po mszy stulecia
Prezydent Komorowski został otoczony przez przeważające siły przyjacielskie.

Spotkanie z prezydentem Komorowskim na Dziedzińcu Arkadowym
Piękna gawęda druha prezydenta i zaproszenie do objęcia protektoratu nad ZHP.

Sala obrad Rady Miasta Krakowa
Za chwilę zacznie się tu uroczyste posiedzenie Rady Naczelnej ZHP.

hm. Adam Massalski
Przewodniczący ZHP przypomniał genezę polskiego skautingu.

hm. Andrzej Borodzik
Były przewodniczący ZHP przedstawił syntetyczny rys historii harcerstwa na tle historii politycznej Polski.

Druga część wystąpienia hm. Borodzika.


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Wt 24 sie 22:38

Przeszedłem do historii

od Horacy67 @ 22:38

Metoda ekonomiczna: być na Jubileuszowym Zlocie Stulecia Harcerstwa zaledwie dwa dni, a uwiecznić się po wsze czasy. Cóż z tego, że na dole strony z najmniejszym zdjęciem :)

Prasa to ciągle potęga!

Bardziej szczegółowa relacja wkrótce...


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Czw 19 sie 23:17

Raz na sto lat w Krakowie

od Horacy67 @ 23:17

Opowiadał mi kiedyś krakowski instruktor (prędzej się doktoryzował, niż zdobył stopień Harcerza Rzeczypospolitej), że w 1969 roku uczestniczył na Wawelu w mszy świetej koncelebrowanej przez kardynała Karola Wojtyłę w 50 rocznicę śmierci Andrzeja Małkowskiego.

Jakież inne polskie miasto może gościć zlot stulecia harcerstwa? Jutro jadę zmierzyć się z historią...


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Śr 18 sie 14:20

Wszyscy jesteśmy harcerzami

od Horacy67 @ 14:20
Dawno nie było tak głośno o harcerstwie, jak w ostatnich miesiącach. Najpierw zobaczyliśmy szare i zielone mundury podczas kwietniowej żałoby narodowej. Z całej Polski ruszyły do Warszawy i Krakowa zastępy i drużyny, tysiące osób.

Nie zdążyli druhowie odpocząć, gdy nadeszła majowa, a potem czerwcowa powódź. Tam też nie zabrakło harcerskich rąk. Być może te trzy wiosenne miesiące były największym zrywem harcerskim od czasów II wojny światowej.


Przyszły wakacje, harcerze rozjechali się na obozy i moglibyśmy o nich zapomnieć, ale nie... Okazało się, że pełni dobrych intencji druhowie zupełnie nieświadomie i niechcący wpadli ze swoim krzyżem w tryby wielkiej (o nie, nikczemnej) polityki.

Oby nie wpłynęło to na zaufanie i szacunek, jakim ludzie darzą polski skauting obchodzący właśnie stulecie na zlocie w Krakowie. Bo jeśli goszczący na zlocie premier nazwał harcerzy elitą młodego pokolenia, to czy ktoś nie zrobi kiedyś z tego politycznego użytku?


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Wt 17 sie 21:40

Dzień Anity

od Horacy67 @ 21:40

Pani w kwiaciarni od lat wmawia mi, że pamięta jak ma na imię moja żona. Ale jakoś nigdy tego imienia nie wypowiada, tylko sprytnie czeka, aż ja sypnę. A ja milczę jak grób. Niech się męczy.

W ramach podpowiedzi kilka piosenek Anity O'Day (1919-2006), amerykańskiej wokalistki jazzowej. Póki mówienie, że miała czarne gardło to nie rasizm, rozkoszujmy się tym banałem.

Po pierwsze fragment niesamowitego filmu „Jazz on a Summer's Day" z 1958 roku zarejestrowanego podczas Newport Jazz Festival. Dwa utwory: „Sweet Georgia Brown" oraz „Tea For Two". Niesamowita jakość, ogląda się tych ludzi sprzed ponad pół wieku jak żywych... A oni nie żyją...

Po drugie „That Old Feeling" z Tokio w 1963 r. Japończycy nie mieli jeszcze koloru?

Po trzecie wspomnienie z wczesnych lat kariery Anity O'Day, gdy występowała z orkiestrą Gene Krupy - „Let Me Off Uptown". Lata 40.

I po czwarte dla odmiany późna Anita - „My Funny Valentine". Nagranie w Niemiec z 1987 r.

I nie słuchajcie już D...


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Pon 16 sie 15:30

Zaparkujmy

od Horacy67 @ 15:30
Wśród licznych paradoksów tego świata jest też i taki, że najpiękniejszy region Polski nie doczekał się jeszcze parku narodowego. Łatwo zachwycać się pięknem Warmii i Mazur, trudniej wysupłać pieniądze z budżetu państwa na jego ochronę. Jeszcze trudniej znaleźć te pieniądze w budżecie samorządu. A najtrudniej we własnej kieszeni. Akurat posiadaczy „własnej kieszeni" czyli przedsiębiorców rozumiem. Jakkolwiek brutalnie by to nie zabrzmiało, celem istnienia firmy jest zysk, a nie dbanie o przyrodę. Oczywiście firma nie może być zagrożeniem dla środowiska naturalnego, ale tu wystarczą dobre przepisy i skuteczne ich egzekwowanie. To rolą państwa i samorządu jest pogodzenie ochrony przyrody z interesem przedsiębiorców i mieszkańców. Oczekiwanie, że podmiot gospodarczy z własnej woli będzie przyjacielem przyrody uważam za tak samo niepoważne, jak myślenie, że w socjalizmie wszyscy będą dbać o wspólne mienie.

Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Nie 15 sie 20:59

To nie raperzy wymyślili hedonizm

od Horacy67 @ 20:59

Kolejny dowód na miernotę współczesnych kompozytorów piosenek (o autorach nie wspominając) - w połowie reklam słyszymy stare piosenki. Czasem zupełnie bez sensu, czasem z sensem, a czasem banalnie.

Dziś przykład banalny czyli Johnny „Guitar" Watson „Gangster Of Love".

W reklamie czego wykorzystano tę piosenkę pisał nie będę, zaznaczę tylko, że nie używam tej marki (niestety?). W Polsce widzimy tę reklamę od kilku miesięcy, na zgniłym Zachodzie pojawiła się w 2006 roku. Nie, nie z Szycem, ale Benem Affleckiem.

Na jeszcze dalszym, ale troszkę mniej zgniłym Zachodzie klikał niejaki Nick Lachey, średniej wielkości amerykańska gwiazdka.

Wracam do Watsona (1935-1996). Swoją piosenkę o gangsterze miłości wydał w 1957 roku.

Jak się okazuje to nie raperzy wymyślili hedonizm... Może taki fragment:

I jump on my white horse cadillac,
I ride across the border line,
I rope 65 girls,
I kiss them all the same time,
I take 25 or 30,
I put ‘em all on a freight,
A million dollar reward for me,
In each and every state,
Sheriff say „is you johnny >>guitar<< watson?"
In a very deep voice
And i say „yes sir brother sheriff, and that's your wife on the back of my horse"

Cause i'm a gangster of love
I'm a gangster of love

I nie słuchajcie już D...


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Sob 14 sie 21:46

Nie przenoście nam regionu do Częstochowy

od Horacy67 @ 21:46

Ja wiem, że stawiamy na regionalizmy. Ale czemu częstochowskie?

 

 


Komentarze Nie ma żadnego komentarza


   1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11  ... Ostatnie odpowiedzi





Nasi partnerzy: