4107 odwiedzin
<< Listopad 2009  >>
Po
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Ni
 
 
 
 
 
 
1

2
3
4
5
6
7
8

9
10
11
12
13
14
15

16
17
18
19
20
21
22

23
24
25
26
27
28

30
 
 
 
 
 
 

Dzieciństwo bez przemocy

Nie 29 lis 2009 13:30

Budowanie poczucia własnej wartości u dziecka

od ULA @ 13:30

„Poczucie własnej wartości (...) to zaufanie do własnej umiejętności myślenia i radzenia sobie z wyzwaniami, jakie stawia przed nami życie. Wiara w nasze prawo do szczęścia, poczucia, że jest się wartościowym człowiekiem, zasługującym na miłość, uprawnionym do spełniania własnych potrzeb i realizacji pragnień oraz czerpania satysfakcji z efektów własnych starań.” („Jak dobrze być sobą. O poczuciu własnej wartości”, N. Branden, GWP, 2007)

Istnieją bezpośrednie sposoby przejawiania się poczucia własnej wartości w zachowaniu lub postawie osoby, której poczucie własnej wartości jest wysokie. Należą do nich:

  •    widoczna przyjemność czerpania radości z życia, która przejawia się w wyrazie twarzy, sposobie mówienia, poruszania się, bycia – ruchy są swobodne, spontaniczne;
  •    widoczna harmonia między werbalną i niewerbalną częścią komunikowania się z innymi, przejawiająca się spokojem i zgodnością pomiędzy tym, co mówimy i robimy oraz tym, co widoczne jest w naszych ruchach, reakcjach ciała;
  •    otwarta postawa wobec faktów i rzeczywistości, która przejawia się otwartością w mówieniu zarówno o własnych osiągnięciach i zasobach, jak i o porażkach, czy brakach osobistych;
  •    łatwość w obdarzaniu innych, jak i w przyjmowaniu komplementów, a także w radzeniu sobie z krytyką, przejawiającą się w gotowości do przyznawania się do błędów;
  •    swoboda w okazywaniu i przyjmowaniu wyrazów uczucia;
  •    otwartość i ciekawość wobec nowych doświadczeń, idei, możliwości;
  •    w przypadku pojawienia się uczucia niepokoju lub niepewności, nie wydają się one przerażające, a akceptowanie ich pozwala łatwiej się od nich zdystansować;
  •    poczucie humoru w stosunku do świata i samego siebie;
  •    elastyczność w reagowaniu na nowe sytuacje lub wyzwania, kreatywność i własna inwencja w reakcjach, wywołana wiarą we własny umysł i możliwość odniesienia sukcesu;
  •    asertywność;
  •    umiejętność zachowania harmonii i  godności w sytuacjach stresu.


Wiele czynników wpływa na budowanie się poczucia własnej wartości. Oprócz predyspozycji genetycznych, znaczącą rolę ma wychowanie. Badania pokazują, że największym źródłem poczucia własnej wartości są rodzice, którzy podczas codziennych kontaktów z dzieckiem modelują jego poczucie własnej wartości.

Jakie zachowania i postawy rodziców wpływają na budowanie się poczucia własnej wartości u dziecka?

Ważne, by rodzice wychowywali dzieci z szacunkiem i miłością, dawali dziecku odczuwać swoją życzliwość i akceptację. Rodzice, którym zależy na budowaniu poczucia wartości u dziecka:

  •    okazują dziecku swoją miłość i czułość;
  •    wytyczają granice;
  •    uczą zasad, jakimi rządzi się świat;
  •    jasno mówią o swoich oczekiwaniach;
  •    pozwalają dziecku na samodzielność;
  •    pokazują, że wierzą w  kompetencje i możliwości dziecka;
  •    pozwalają doświadczać dziecku własnej sprawczości nawet w wykonywaniu drobnych czynności; pokazują mu, że ma ono wpływ na swoje życie, że, podejmując rożne działania, przejmuje nad nim kontrolę;
  •    pokazują dziecku, że wierzą w jego dobroć;
  •    akceptują uczucia dziecka i swoje – zarówno te przyjemne jak i nieprzyjemne;
  •    potrafią przyznać się do błędu i przeprosić;
  •    potrafią przyjmować krytykę na swój temat;
  •    potrafią przyjmować komplementy, ale również potrafią obdarzyć komplementem inną osobę (w tym również dziecko);
  •    doceniają wysiłki, starania dziecka, nawet jeśli nie zawsze wszystko mu się udaje;
  •    mają dystans do siebie i poczucie humoru na własny temat;
  •    liczą się ze zdaniem i potrzebami dziecka.


Takie zachowania budują postawę daleką od poczucia bezradności, przejawiającą się wiarą we własne możliwości i kompetencje. Wytwarzają nastawienie przejawiające się w zdaniu: „mogę sobie poradzić, potrafię” a nie „nie dam rady, poniosę klęskę”. Dziecko, ucząc się i doświadczając nowych wyzwań, ma szansę odnosić sukcesy. Ważną rolą rodziców jest wzmacnianie w dziecku wszystkiego tego, co pozytywne. Każde osiągnięcie, nawet drobny sukces, sytuacja, w której dziecko podejmuje samodzielną inicjatywę lub gdy udaje mu się samodzielnie przezwyciężyć jakąś trudność, jest ważnym powodem do pochwał i podkreślenia faktu, że ma ono prawo być z siebie i swoich osiągnięć dumne.

„Mamo nie umiem…”
W procesie uczenia się i doświadczania nowych sytuacji naturalne są również porażki i pojawiające się w dziecku uczucie bezradności. Dziecko w takich momentach bardzo potrzebuje wsparcia i akceptacji rodziców. Okazane w takich sytuacjach zrozumienie dla trudności, brak ocen, ośmieszania, pokazanie, że celem nie jest bycie perfekcyjnym, bardzo pomaga dziecku w budowaniu poczucia własnej wartości. Jednak budowanie poczucia własnej skuteczności nie oznacza, że nie akceptujemy uczucia bezradności, które może się pojawiać w dziecku. Akceptacja wszelkich przeżywanych uczuć jest bardzo ważna, jednak istotne jest, by jednocześnie pokazywać dziecku, że uczucie bezradności nie jest czymś trwałym, stałym, niezmiennym, a tylko stanem przejściowym, chwilowym. Uczucie bezradności może pojawić się, ale można także podjąć szereg działań, które pozwolą to uczucie przezwyciężyć i odzyskać poczucie wpływu na swoje życie. Rodzice, chcący budować poczucie wartości u dziecka, okazują dziecku również swoją wiarę w jego dobroć. Zakładają z góry, że jest ono dobrą i wartościową jednostką, zasługującą na miłość i szacunek oraz zdolną do odwzajemniania tych uczuć i postaw. Dziecko konsekwentnie wychowywane w taki sposób, zaczyna postawy rodziców coraz bardziej uwewnętrzniać i odczuwać jako własne, tym samym budując własne poczucia wartości.

Autorka: Aneta Kwaśny

Źródło: www.dobryrodzic.pl


Komentarze 1 komentarz
Pon 19 paź 2009 16:44

Jak zachęcić dziecko do współpracy?

od ULA @ 16:44

Rodzicom zależy na tym, by ich dzieci były posłuszne, czyli wykonywały ich polecenia, zachowywały się w określony sposób. Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, jak zachęcać dzieci do współpracy, powinniśmy sobie na początku zdać sprawę z tego, że nasze potrzeby bardzo często nie pokrywają się z potrzebami dzieci. To nam dorosłym przeszkadza bałagan. To my mamy potrzebę sprzątać. Potrzeba sprzątania u dziecka natomiast pojawia się dopiero ok. 13. roku życia, gdy zaczyna mu zależeć na opinii rówieśników, którzy odwiedzają je w domu. Wcześniej dziecko nie ma takiej potrzeby. Małe dzieci sprzątają, bo naśladują swoich rodziców – bawią się w dorosłych. Na tym etapie warto stworzyć im możliwość współuczestniczenia w obowiązkach domowych. Wspólne sprzątanie przerodzi się w przyszłości w ich naturalną potrzebę. Przykład ten dobrze obrazuje przyczynę trudności, na jakie mogą napotykać rodzice, gdy próbują wyrobić w dzieciach konkretne nawyki lub nauczyć je właściwych zachowań.

Uświadamiając sobie niezgodność potrzeb naszych i dzieci, możemy zastanowić się, jak postępować, by jednak osiągnąć nasz cel. Czasem rodzice stosują różne sposoby, by „zmusić” dziecko do wykonywania poleceń – stosują metody oparte na sile i władzy: krzyczą, rozkazują, przekupują, prawią morały, porównują z innymi, „grzeczniejszymi” dziećmi itp. Metody te, choć w danym momencie okazują się bardzo często skuteczne, w dłuższej perspektywie przynoszą więcej szkody niż pożytku. Przede wszystkim pokazują dziecku, że jako „słabsze” przegrywa, że rodziców do sukcesu prowadzą metody oparte na sile i nie liczeniu się z uczuciami drugiej strony. W dziecku, mimo że będzie wykonywało polecenie, narastać może bunt i wewnętrzna niechęć do wykonywania konkretnej czynności. Przypilnowane przez rodzica wykona zadanie, ale „spuszczone z oka” z dużym prawdopodobieństwem „zapomni” o nakazach. Jeśli celem rodzica jest więc sprawienie, by dziecko zrozumiało, że warto coś robić, bo to jest również dla jego dobra, to cel ten nie jest możliwy do osiągnięcia tymi metodami.

Zadaniem rodzica jest przekonanie dziecka, zachęcenie do współpracy, aby w konsekwencji mogło ono zrozumieć i w przyszłości przyjąć konkretne zasady jako własne, których chce przestrzegać, a nie tyko musi, bo grozi mu kara, krzyki bądź inne formy przymusu. Bardzo często rodzice wybierają właśnie tę drogę. Tłumaczą i przekonują swoje dzieci różnymi sposobami. Czasem się udaje. Czasem jednak te próby okazują się nieskuteczne. Zastanówmy się, co może być tego przyczyną i jak można to zmienić.

Wychowywanie i uczenie dziecka zasad i pożądanych zachowań nie odbywa się w specjalnie do tego wyznaczonym czasie i miejscu, ale codziennie, w każdej minucie kontaktu z dzieckiem, poprzez każdy gest, zachowanie czy słowo. Rodzice są dla dzieci przede wszystkim wzorem do naśladowania, warto o tym pamiętać. Jeśli chcemy nauczyć dziecko, że przed jedzeniem myje się rączki, sami pokażmy mu, że przestrzegamy tej zasady. Niech wspólne mycie rąk stanie się początkiem budowania wewnętrznej zasady dla dziecka.

Popełniany czasem błąd to próby przekonywanie dziecka do wykonania naszego polecenia w sytuacji, gdy już narósł konflikt. Jeśli w trakcie sprzeczki będziemy próbować je zachęcić do współdziałania, z dużym prawdopodobieństwem skazujemy się na porażkę. Dziecko w silnych emocjach nie jest w stanie słuchać naszych argumentów, nawet tych najbardziej trafnych i przekonujących. Widząc własną bezsilność, my również możemy zacząć się złościć, a co za tym idzie, możemy zacząć stosować metody, które raczej będą wzmagać opór dziecka niż go przełamywać np. podniesiemy głos, zmienimy wyraz twarzy. Wzmaga to nerwową atmosferę i sprawia, że obu stronom trudno się porozumieć, bo nie są w stanie nawzajem się słuchać. Warto uświadomić sobie i zaakceptować fakt, że nasze nakazy lub zakazy mogą powodować w dziecku niechęć, złość. My dorośli przecież też nie lubimy ograniczeń, które są nam stawiane w różnych sytuacjach. Dzieciom jest trudniej, bo one dopiero uczą się radzić sobie z przeżywanymi uczuciami.

Inną przyczyną trudności w zachęcaniu dziecka do współpracy mogą być niejasne lub nieprecyzyjne komunikaty dotyczące naszych oczekiwań, które kierujemy do dziecka. Mówimy np. „zrób porządek” lub „bądź grzeczna”. Co to znaczy? Kierując taki komunikat, mamy wyobrażenie tego, jak powinno być wykonane nasze polecenie. Dziecko tego nie wie. Ono dopiero uczy się, co to znaczy robić porządek lub być grzecznym – pomóżmy mu w tym. Mówiąc o naszych oczekiwaniach, warto używać słów – kluczy, takich jak:

-         oczekuję, że…

-         zależy mi na tym, żebyś...

-         potrzebuję twojej pomocy w...

-         chcę, żebyś...

Właściwie formułowane komunikaty pomagają dzieciom robić to, czego od nich oczekujemy. Dzięki nim wiedzą, jakie zachowania są pożądane, a jakie nie. Jeśli zależy nam, by dziecko posprzątało w swoim pokoiku, powiedzmy mu konkretnie, czego oczekujemy np. „zależy mi na tym, żebyś wszystkie klocki powrzucał do pudełka, a misie posadził na półeczce”. Podobnie w przypadku oczekiwania „bądź grzeczny” powiedzmy o konkretach np. „chcę, żebyś w przedszkolu słuchał pani i wykonywał jej polecenia”.

Często zastanawiamy się, jak powinna wyglądać skuteczna komunikacja, szczególnie w odniesieniu do dzieci. Oto kilka wskazówek, na co warto zwrócić uwagę:

    - Czas
   Gdy rozmawiasz z dzieckiem, koncentruj się tylko na tym. Nie angażuj się w inne zajęcia, ale też przerwij te aktualnie wykonywane.

    - Kontakt wzrokowy
   Schyl się do poziomu małego dziecka lub kucnij, patrz w jego oczy zarówno, gdy do niego mówisz, jak również wtedy, gdy ono mówi do Ciebie.

    - Bliski kontakt
   Zwróć się całym ciałem w kierunku dziecka – odwróć się do niego, podejdź bliżej, usiądź obok.

    - Komunikaty werbalne
   To, co mówisz do dziecka, musi być dostosowane do jego wieku (zrozumiały język, zarówno pod względem doboru słów, jak i stylu), a ton Twojego głosu powinien być adekwatny do przekazywanego komunikatu.

    - Komunikaty niewerbalne
   Wyrażające się poprzez gesty (akceptujące, dezaprobujące), wyraz twarzy, miny, uśmiechy, marszczenie brwi, postawę ciała. Zadbaj, by to, co mówisz, było zgodne z tym, jak wyglądasz, przekazując ten komunikat. Jeśli mówisz do dziecka: „przestań mnie bić” to postaraj się, by Twoja mina przy tym była poważna, stanowcza, a postawa ciała raczej sugerowała, że nie masz ochoty na kontakt dopóki maluch nie przestanie np. odsuń się z zasięgu jego ciosów.

    - Komunikat „ja”
To sposób przekazywania informacji o tym, jak odbierasz zachowanie dziecka. Komunikat ten oddaje odczucia w stosunku do konkretnych zachowań, nie stanowi jednak oceny osoby, jest więc mniej zagrażający, a więc bardziej możliwy do przyjęcia. Składa się z trzech części:

      Ja czuję (jestem)…..

      Kiedy ty……(wskazujemy na konkretne zachowanie drugiej osoby)

      Ponieważ….. (opisujemy, jaki wpływ ma to na nas, dlaczego wywołuje takie emocje).

      Np. Złoszczę się, kiedy mnie ciągniesz za włosy, ponieważ mnie to boli.

    - Unikanie słowa „nie”, gdy chcemy, aby dziecko zaprzestało aktualnej aktywności.
   Stosując pozytywny dobór słów, pomagamy dzieciom myśleć, działać pozytywnie i radzić sobie w wielu sytuacjach, ponieważ będą wiedziały, co mają robić, a nie drżeć ze strachu przed tym, czego robić NIE MAJĄ. Jeśli więc powiemy dziecku „nie spadnij z drzewa”, wówczas na pewno pomyśli o dwóch sprawach „nie” i „spadnij z drzewa”. Słowa te automatycznie kreują obraz. Dziecko, które wyobraża sobie upadek z drzewa, z dużym prawdopodobieństwem faktycznie do niego doprowadzi. A zatem lepiej na przykład powiedzieć: „ostrożnie stawiaj kroki” lub „trzymaj się mocno gałęzi”.

    - Zadawanie pytań
   Jeśli nie masz jasności, czy dziecko zrozumiało Twój komunikat, dopytuj, sprawdzaj, czy rozumie. Jeśli chcesz sprawdzić, czy Ty dobrze zrozumiałaś/zrozumiałeś komunikat dziecka, możesz powtarzać innymi słowami to, co powie do Ciebie maluch i zaczekać, czy potwierdzi.

    - Akceptacja
   Traktuj poważnie, to co mówi do Ciebie dziecko, nie wyśmiewaj go, nigdy nie bagatelizuj jego problemu. Pokazujesz mu w ten sposób, że szanujesz to, co do Ciebie mówi i uczysz go w ten sposób, żeby szanowało to, co Ty do niego mówisz.

    - Uważne słuchanie - bez przerywania i dopowiadania

    - Akceptowanie uczuć dziecka
   Łatwo jest zaakceptować przyjemne uczucia, ale na pewno dziecko będzie wyrażać także takie, które mogą być dla Ciebie trudne do przyjęcia lub wywołujące złość. To, co sprawia, że dzieci lepiej się czują ze swoimi uczuciami, to „przychylne ucho”, które ich posłucha, i okazane  im zrozumienie. Nieakceptowanie – „na pewno ci nic nie jest”, „mówisz tak, bo jesteś zmęczony”, „nic się nie stało” – powoduje u dziecka zakłopotanie, potęguje wściekłość, sprawia, że dziecko nie potrafi ocenić swoich uczuć i odnieść się do nich.

    - Określanie uczuć dziecka
   Nazywaj dziecku uczucia, które aktualnie przeżywa. Możesz powiedzieć: „widzę, że złości cię, że każę ci posprzątać klocki, zanim pójdziemy na plac zabaw”. Pomagasz dziecku w ten sposób radzić sobie z uczuciami, które przeżywa w związku z ograniczeniami, jakie na nie nakładasz.

    - Unikanie poniżania, raniących słów, przykrych wyrażeń
   Określania będące oceną, etykietką takie jak: „jesteś bałaganiarzem”, „ty złośnico”, „samolubie” i wiele podobnych odnoszących się do osoby dziecka sprawiają, że zaczyna ono w taki właśnie sposób myśleć o sobie i tak się zachowywać. Nie pomaga to w zachęcaniu dziecka do współpracy, a raczej powoduje nasilenie niechcianych zachowań.

    - Konsekwencja
   Trzeba być uważnym, jakiego komunikatu używa się do dziecka – jeśli mówisz „to Twój pokój” – to dajesz dziecku informację, że będziesz ingerować dopiero wtedy, gdy coś będzie wpływało na funkcjonowanie całego domu. Dziecko dostanie sprzeczne komunikaty, jeśli pewnego dnia każesz mu posprzątać klocki z dywanu w „jego” pokoju. Ale możesz też powiedzieć „To jest Twoje biurko, łóżko, ale mieszkamy razem, wobec czego oczekuję, życzę sobie, żebyś…”

Kilka podpowiedzi, jak zachęcić dziecko do współdziałania:

    - Opisz, co widzisz lub przedstaw problem (bez wskazywania winnego)
      zamiast: „znowu nie posprzątałeś kredek ze stołu”
      powiedz: „nie mogę podać obiadu, dopóki kredki są porozrzucane na stole”

    - Udziel informacji
      zamiast: „nie skacz po kanapie”
      powiedz: „kanapa nie jest od skakania, możesz skakać na podłodze”

    - Wyraź oczekiwanie jednym słowem albo gestem
      zamiast: „znowu nie założyłaś kapci”
      powiedz: „kapcie!”

    - Opisz, co czujesz (nie mów o charakterze dziecka)
      zamiast: „jesteś strasznym bałaganiarzem”
      powiedz: „nie lubię, gdy zapominasz o pozbieraniu klocków do pudełka”

    - Napisz liścik (dla młodszych dzieci może być rysunkowy) – warto, żeby był humorystyczny
      zamiast: „znowu nie umyłeś rączek”
      liścik przy mydelniczce: „uwielbiam Twój dotyk! - Twoje mydło:)”

    - Wykorzystaj zabawę
      zamiast: „masz natychmiast pozbierać zabawki do pudełka”
      powiedz: „zobacz, Twoje misie bawią się na placu zabaw, ale chyba zbliża się burza – pomóż misiom dotrzeć do domku, ratuj je szybko, bo strasznie zmokną – wrzuć szybko wszystkie do pudełka! Brawo – uratowałeś wszystkie misie!”


Pamiętajmy również o tym, by doceniać każdy przejaw dobrego zachowania dziecka i wykonanie polecenia. Dzieci lubią robić te rzeczy, które sprawiają przyjemność ich rodzicom. Okazujmy im zatem naszą radość z powodu konkretnego zachowania czy osiągnięcia. Pochwały mają nieocenioną moc w zachęcaniu dzieci do współpracy.


Autorka: Aneta Kwaśny

Źródło: www.dobryrodzic.pl


Komentarze 1 komentarz
Pon 12 paź 2009 15:03

"Ty leniuchu!" czyli o wpisywaniu i uwalnianiu dziecka od grania ról

od ULA @ 15:03

Zastanówmy się, jak często, zwracając się do dziecka, używamy zwrotów typu: „ale z ciebie bałaganiarz”, „straszna z ciebie złośnica”, „zostaw, bo znowu wylejesz”, „czy ty zawsze musisz myśleć tylko o sobie?”, „czy nigdy nie mogę na ciebie liczyć?”. Prawdopodobnie cel, jaki nam wtedy przyświeca, to pokazanie dziecku, że pewnych jego zachowań nie akceptujemy i zależy nam na tym, by się to zachowanie zmieniło. Czy jednak ten cel udaje nam się zrealizować w taki sposób? Czy sformułowanie „jesteś złośnicą” odnosi się do zachowania? Czy określenie „ty bałaganiarzu” pokazuje rzeczywiście dziecku, czego od niego oczekujemy i odnosi się jedynie do jego postępowania? Na pierwszy rzut oka widać, że określenia te w znikomym stopniu odnoszą się do konkretnych zachowań, natomiast na pewno są etykietkami, które odnoszą się do osoby dziecka. Są oceną dziecka, informacją o nim samym, odzwierciedleniem obrazu dziecka, jaki mamy w sobie.

Rodzice są dla dzieci najważniejszymi dorosłymi – to od nich maluchy uczą się, jakimi prawami rządzi się świat, są dla dziecka nauczycielami, towarzyszami, opiekunami. Na bazie tego, co rodzice myślą, mówią, przekazują dziecku w bezpośrednim kontakcie z nim, maluch buduje obraz samego siebie i  poczucie własnej wartości – zaczyna w określony sposób myśleć o sobie, wyobrażać sobie siebie. Usłyszane etykietki na swój temat stają się podstawą do myślenia o sobie samym. Jeśli do tego rodzaju określeń dochodzą sformułowania typu: „ty nigdy”, „ty zawsze”, to dziecku bardzo trudno jest wyjść z roli, jaka została mu przypisana, a co za tym idzie, zaczyna zachowywać się w sposób zgodny z przypisaną mu etykietką. Jeśli powtarzamy dziecku „jesteś utrapieniem”, może ono poczuć się odrzucone. By zapewnić sobie więcej uwagi i uczucia rodziców, może zacząć zachowywać się w sposób, który będzie odbierany jako natarczywy, dokuczliwy. Koło się zamyka, ponieważ prawdopodobnie ponownie usłyszy, że jest postrzegany jako ktoś, kto przeszkadza i męczy swoim zachowaniem. Podobnie rzecz się będzie miała z „niezdarą”. Dziecko, słysząc takie komunikaty na swój temat, zaczyna  w taki właśnie sposób o sobie myśleć. Dodatkowo rodzic pewnie w dobrej wierze kieruje do niego komunikaty typu: „uważaj, bo znowu wylejesz”,  „nie rozsyp ciasteczek” lub znane wszystkim „nie przewróć się”. Dziecko, które zaczyna myśleć o sobie „jestem niezdarą” całą swoją energię i koncentrację będzie starało się wkładać w to, by „nie wylać”, „nie przewrócić się” itd. Przewidywanie nieuchronnej porażki jest dodatkowym stresem dla niego - kreując w swojej wyobraźni rozlane picie czy rozsypane ciastka, z dużym prawdopodobieństwem doprowadzi właśnie do tego, że „znowu się nie uda”, a tym samym potwierdzi swoje i otoczenia przekonanie o własnej niezdarności.

Dziecko zaczyna się zachowywać zgodnie z rolą, jaką się mu przypisuje dlatego, że zaczyna wierzyć w to, co słyszy na swój temat. Jest jeszcze jeden ważny powód, dla którego dziecko „wchodzi w przypisywaną mu rolę”. Jeśli bałaganiarzowi będziemy wytykać tylko przejawy jego bałaganiarstwa, a pomijać będziemy przejawy zachowania, które by mogły temu przeczyć, to utwierdzimy go w przekonaniu, że nie warto podejmować wysiłków, bo są one niezauważane i niedoceniane. Dlatego tak ważne jest, by skupiać się na tym, co pozytywne, a nie wyłącznie na tym, co nam przeszkadza.

Czemu tak się dzieje, że trudniej nam dostrzegać pozytywy? Przecież do pewnego momentu z łatwością przychodzi nam wzmacnianie i docenianie nowych osiągnięć dziecka – pierwsze słowo, pierwszy krok, pierwszy rysunek powodują w nas radość i wyzwalają falę zachwytów całej rodziny. Dziecko z chęcią podejmuje nowe wyzwania i powtarza zachowania, które wywołują taką reakcję. Im dziecko starsze, tym  - zdaje się - rzadziej doceniamy jego codzienne, drobne przejawy dobrego zachowania. To już nie są tak spektakularne osiągnięcia jak pierwszy raz powiedziane słowo mama lub tata. Czasem jest to odłożony na półkę miś, czasem zgodna zabawa z dziećmi w piaskownicy, a czasem spokojne czekanie, aż rodzic przygotuje posiłek. Czy doceniamy takie osiągnięcia dziecka? Często traktujemy „te” zachowania jako normę. Tak powinno być – dziecko powinno sprzątać po sobie, zgodnie bawić się z innymi, nie przeszkadzać, gdy rodzic jest bardzo zajęty. Zdarza się, że ignorujemy przejawy dobrego zachowania, traktując je jako coś, co powinno być oczywiste dla dziecka. Na palcach przechodzimy, gdy grzecznie się bawi, żeby nie zburzyć spokoju. Reagujemy, gdy zaczynają się kłopoty – dziecko zaczyna się zachowywać w sposób, który jest dla nas nie do przyjęcia. Dziecko w ten sposób uczy się, że dostaje czas i zainteresowanie wcale nie wtedy, gdy jest grzeczne, ale wtedy, gdy robi coś nie tak. To, co warto robić, by nie wpisywać dziecka w negatywne role to skupiać się na pozytywnych zachowaniach dziecka. Doceniać to, co w nim dobre i stwarzać mu takie warunki by mogło rozwijać swoje pozytywy.

Wychowanie to jakby przesiewanie piasku by znaleźć grudkę złota. Na 99% piasku grudka trafia się w 1%. Trzeba pominąć te 99%, by zdobyć fortunę.

Temat wpisywania dziecka w rolę z nową siłą pojawiać się może również w momencie pójścia dziecka do żłobka, przedszkola. Czasem jest to jeden z powodów niechęci maluchów do chodzenia do miejsca, które do tej pory było przez nie lubiane i do którego chodziło z ochotą. Jeśli słyszą o sobie „niezdara – nie umie biegać”, „ty zawsze na końcu”, „nigdy nie zjesz obiadu, żeby się nie wybrudzić”, to ich poczucie własnej wartości może się poważnie zachwiać. Warto więc zastanowić się, co może pomóc w uwalnianiu dziecka od granych ról.

Pomocne sposoby, aby pomóc dziecku budować pozytywny obraz siebie samego i uwalniać je od grania ról:

  • Wykorzystaj okazję, aby pokazać dziecku, że nie jest tym, za kogo się uważa
    - do „leniucha” powiedz: „widzę, że posprzątałeś swoje ubranka, to duży wysiłek”

 

  • Stwórz okazję, w której dziecko spojrzy na siebie inaczej
    - do „niechętnego do pomocy” powiedz: „potrzebuję twoich małych rączek do przytrzymania tego małego supełka, moje dłonie są za duże”

 

  • Pozwól „podsłuchiwać” dziecku, gdy mówisz o nim pozytywnie
    - o „bałaganiarzu” – do babci: „wiesz, Michaś posprzątał dzisiaj wszystkie swoje samochodziki z podłogi, cieszę się, że to zrobił”

 

  • Zademonstruj (zamodeluj) zachowanie godne naśladowania
    - do „krzykacza” powiedz: „złości mnie kiedy tak krzyczysz, też mam ochotę to zrobić, idę do pokoju, aby się uspokoić”


    

  • W szczególnych momentach bądź dla dziecka skarbnicą wiedzy, odwołaj się do wcześniejszych doświadczeń dziecka
    - do „samoluba” powiedz: „a pamiętasz, jak wczoraj podzieliłaś się z Kasią cukierkami, było wam wtedy bardzo miło”

 

  •  Kiedy dziecko postępuje według starych nawyków, wyraź swoje uczucia lub oczekiwania.
    - do „zapominalskiego” – „denerwuję się, kiedy nie przynosisz mi rzeczy, o które prosiłam przed 5 minutami, ponieważ potrzebuję ich teraz”.
     

Sposoby te mogą pomóc dziecku odkryć swój potencjał. Nie oczekujmy jednak, że raz zastosowane przyniosą spektakularne efekty. Na zmianę potrzeba czasu i naszej konsekwencji w postępowaniu. Na początek zmieńmy swoje nastawienie – spróbujmy pomyśleć, że nie ma samolubnego dziecka – jest takie, które jeszcze nie poznało radości z dzielenia się, że nie ma dziecka – niezdary, jest takie, któremu trzeba pokazać, jak może rozwijać swoją sprawność i ile może mieć z tego przyjemności, a leniuch, to dziecko, któremu po prostu brak motywacji, bardzo potrzebujące osoby, która uwierzy, że potrafi ono ciężko pracować, gdy mu na tym zależy. Zmiana naszego myślenia pomoże dziecku zmienić myślenie na swój temat. Ono potrzebuje czasu, by na nowo uwierzyć w swoje możliwości. Najbardziej pomoże mu w tym rodzic, który wierzy w niego, w jego dobroć i potencjał. Stwarzaj zatem okazje, aby Twoje dziecko  rozwijało swój potencjał i budowało poczucie własnej wartości.

Autorka: Aneta Kwaśny

Źródło: www.dobryrodzic.pl


Komentarze 2 komentarze
Pt 18 wrz 2009 15:19

Jak okiełznać złość?

od ULA @ 15:19

Któż z nas nie zna sytuacji, w której nie udało się zapanować nad własną złością? Im jest ona silniejsza, tym mniej refleksyjne i przemyślane staje się nasze zachowanie. Pozwalając, by uczucia nas ponosiły, zwiększamy prawdopodobieństwo podjęcia działań, których potem możemy żałować np. nakrzyczymy na bliskich, wymierzymy klapsa dziecku, obrazimy lub zrobimy przykrość partnerowi. Takie zachowania bardzo negatywnie wpływają na relacje z najbliższymi. Złość często ma swoje źródło w narastającej w nas bezsilności. Rodzicom małych dzieci zazwyczaj nieobce są oba te przeżycia, zwłaszcza, gdy są zmęczeni, brakuje osoby, która by ich wspierała w codziennych trudach, a do tego dziecko wciąż nie przestaje płakać mimo ogromnych starań opiekunów, by się uspokoiło. Warto podjąć wszelkie działania, by nauczyć się panować nad własną złością, ponieważ umiejętność samokontroli pozwala ograniczyć krzywdzące dla innych zachowania.

Oto kilka wskazówek, które mogą być pomocne w zapanowaniu nad gniewem:

  • Ucz się rozpoznawać w sobie złość, to pierwszy ważny krok, by odzyskać samokontrolę. Staraj się nie doprowadzać do sytuacji, gdy złość staje się wściekłością czy wręcz furią. Im wcześniej uda Ci się ją rozpoznać w sobie, tym łatwiej będzie Ci nad nią zapanować -sygnały, które pojawiają się w Twoim ciele mogą być cennymi wskazówkami o tym, co przeżywasz.
  • Zatrzymaj się chwilę na tym, co czujesz. Nazwij swoje uczucie. Możesz też powiedzieć na głos np.: „jestem zła/ jestem zły".
  • Głęboko oddychaj. Bardzo powoli rób wdech i powoli wydech. Niech wciągane powietrze dociera aż do Twojego brzucha - powinien się unosić i opadać, podobnie jak klatka piersiowa.
  • Licz w myślach od 10 do 0. Możesz również utrudnić sobie zadanie np. liczyć parzyście od 100 do 0 (100, 98, 96... itd.). Im bardziej zaangażujesz swoją uwagę w tę czynność, tym lepszy będzie efekt, bo oprócz emocji do głosu zacznie w większym stopniu dochodzić również rozum.
  • Pomyśl o czymś miłym. Wyobraź sobie lub przypomnij sytuację, gdy czułaś/ czułeś się bezpiecznie, spokojnie, byłaś/ byłeś zrelaksowana/ zrelaksowany, szczęśliwa/ szczęśliwy. Może to być np. wspomnienie z wakacji, miły moment z kimś bliskim - coś, co już się wydarzyło lub jest marzeniem. Niech ta „ciepła myśl" oprócz obrazów, ma dźwięki, zapachy, kolory - przywołuj ją w trudnych chwilach, pomoże Ci odzyskać spokój.
  • Zaciśnij mocno pięści, aby zgromadziło się w nich całe Twoje napięcie, a potem mocno je strzepnij.
  • Kieruj do siebie w myślach uspokajające lub upominające komunikaty. Mogą być ogólne, odnoszące się do wszystkich sytuacji np. „spokojnie", „uspokój się", „dam radę". Mogą zawierać konkretne instrukcje dla siebie np. „spokojnie - weź trzy głębokie wdechy", „opanuj się - pomyśl o wakacjach nad morzem". Mogą również być bardziej szczegółowe, odnoszące się do konkretnej sytuacji np. „zachowam spokój, przecież on nie robi mi tego na złość", „opanuj się, na pewno nie miał niczego złego na myśli"
  • Mów o swoich uczuciach - pozwala to zmniejszyć odczuwane napięcie. Pomocny może być komunikat „ja...(nazwij swoje uczucie), kiedy ty...(nazwij konkretne zachowanie dziecka), ponieważ...(pokaż, jakie konsekwencje ma dla Ciebie to zachowanie)". Komunikat do biegającego po sklepie dziecka mógłby brzmieć: „Złości mnie, kiedy biegasz po sklepie, ponieważ nie mogę przez to robić zakupów".
  • Mów o swoich oczekiwaniach. Jasno ustalaj zasady. Czasem to pozwala uniknąć nerwowych sytuacji. Możesz użyć sformułowań: „oczekuję, że...", „chcę, żebyś...", „zależy mi na tym, żebyś...".
  • Pamiętaj o swoich potrzebach. Wychowywanie dzieci może być trudne i męczące. Dlatego warto dbać o własną kondycję psychiczną i fizyczną - dawać sobie prawo do odpoczynku, chwili relaksu, czasu „tylko dla siebie", kiedy możesz spotkać się z przyjaciółmi lub zrobić coś, co sprawia Ci przyjemność. To ważne, bo pozwala uniknąć przemęczenia, od którego już mały krok do frustracji, irytacji, uczucia przytłoczenia i bezsilności. Korzystaj z chwil, gdy Twoje dziecko śpi lub jest pod opieką innej osoby.
  • Doceniaj i nagradzaj siebie. Każdego dnia postaraj się dokończyć zdanie: „Mogę być z siebie dumna/dumny, bo...". Doceń nawet drobiazgi, to z nich składa się codzienne życie. Pokazuj sobie, jak dużo robisz, potrafisz, możesz, jak ogromny wpływ masz na to, co dzieje się w Twoim życiu. Niech nagrodą będzie choć jedna dziennie pochwała skierowana do siebie.
  •  Kiedy czujesz, że zaraz wybuchniesz, wyjdź na chwilę z pokoju lub odsuń się i spróbuj uspokoić. Jeśli możesz, poproś kogoś, by Cię zastąpił w opiece nad dzieckiem. Jeśli nie ma nikogo, powiedz dziecku, dlaczego wychodzisz. Komunikat: „jestem okropnie zła/zły - muszę wyjść, żeby się uspokoić" da dziecku jasność, co się z Tobą dzieje. Pamiętaj, że dziecko ma prawo do wychowania bez jakiejkolwiek przemocy fizycznej i psychicznej!
  •  Jeśli mimo wszelkich starań, nadal masz trudności w radzeniu sobie z własnymi emocjami, pamiętaj, że możesz się zwrócić o pomoc do specjalisty np. psychologa lub psychoterapeuty. Uświadomienie sobie własnych trudności i szukanie pomocy w poradzeniu sobie z nimi, to wyraz wielkiej mądrości i odpowiedzialności, zasługujący na szacunek. Na stronie www.dobryrodzic.pl umieszczona jest lista placówek zajmujących się pomocą rodzinom z małym dzieckiem.
  •  Korzystaj ze wsparcia osób w Twoim otoczeniu. Spróbuj porozmawiać z kimś o swoich trudnościach - z partnerem, z innymi rodzicami, lekarzem, położną. Zarówno lekarz, który opiekuje się Tobą i Twoim dzieckiem, położna, jak i pracownicy socjalni, mogą wskazać Ci instytucje, gdzie znajdziesz wsparcie, wskazówki i rady. Możesz również skorzystać z oferty w ramach programu Dobry Rodzic - Dobry Start.
  •  Staraj się myśleć o konsekwencjach swojego działania. Gdy choć chwilę poświęcisz na pomyślenie o skutkach swojego wybuchu złości, zwiększysz prawdopodobieństwo powstrzymania się od destrukcyjnych zachowań.
  •  Oceń „obszary ryzyka" i przygotuj się do trudnych sytuacji. Zastanów się, przeanalizuj: w jakich sytuacjach tracisz cierpliwość, zaczynasz oddawać się we władanie swoim emocjom? Niektórych sytuacji można uniknąć, inne można przewidzieć i przygotować się do nich. Jeśli wiesz, że tracisz nad sobą panowanie, gdy Twoje dziecko biega i nie słucha Twoich poleceń w trakcie zakupów w supermarkecie, zaplanuj swoje działania tak, by móc przeciwdziałać swojemu wybuchowi. Może uda się zostawić dziecko z kimś w domu na czas Twoich zakupów? Albo może jest ktoś, kto Ci pomoże -pójdzie z Tobą? Dla dziecka wszystko wokół jest interesujące, bardzo trudno jest mu powstrzymać się przed „poznawaniem" nowego otoczenia. Warto wcześniej ustalić z nim zasady współpracy- „idziesz obok mnie- jeśli się oddalisz będziesz jechać w wózku". Możesz też wciągnąć dziecko do współpracy - „produkty, które Ci podam będziesz wkładać do koszyka" lub zabrać ze sobą zabawkę, którą mogłoby się zająć Twoje dziecko siedząc w wózku - bywa, że dzieci czasem również nudzą się podczas wypraw po zakupy, zwłaszcza, gdy na nic im nie pozwalamy.

     

Autorka: Aneta Kwaśny

Źródło: www.dobryrodzic.pl


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Pon 7 wrz 2009 20:58

Pochwały mają moc!

od ULA @ 20:58

Pochwały i zachęty pomagają dziecku w kształtowaniu samooceny, dodają wiary we własne możliwości, pomagają lepiej radzić sobie z problemami, dają poczucie bezpieczeństwa. Koniecznie chwalmy nasze dzieci!

Wszyscy lubimy, kiedy ukochane, najbliższe osoby zwracają na nas uwagę. Uwielbiamy czuć się docenieni, zauważeni, kochani. Podobnie dzieci - bardzo potrzebują uwagi swoich rodziców i domagają się jej różnymi sposobami.

Zdarza się, że kiedy dziecko zachowuje się poprawnie, prawie nie zwracamy na nie uwagi. Myślimy „tak grzecznie się bawi, nie będę mu przeszkadzać". Zajmujemy się swoimi sprawami, a dopiero kiedy dziecko zaczyna „marudzić" albo staje się niegrzeczne, kierujemy na nie swoją uwagę. W ten sposób, zupełnie wbrew naszym intencjom, utrwalamy złe zachowanie dziecka! Dzieci reagują bowiem według zasady: „lepiej być skrzyczanym i pouczonym, niż ignorowanym". Dla dziecka taka sytuacja jest często niezrozumiała - rodzice poświęcają mu swoją uwagę tylko wtedy, kiedy „nabroi" lub zachowuje się nie tak, jak tego oczekiwano.

Aby odnosić sukcesy wychowawcze warto zatem nauczyć się dostrzegania pozytywnych zachowań u swojego dziecka. Wymaga to większego skupienia uwagi na jego zachowaniu i włożenia nieco wysiłku w zmianę dotychczasowego sposobu reagowania.

Wbrew powszechnym opiniom, dziecko często nagradzane i chwalone stara się być jeszcze lepsze! Z drugiej strony - dziecko stale krytykowane dochodzi do wniosku, że jego wysiłki i tak nie mają sensu, skoro rodzice okazują jedynie niezadowolenie.

Jak skutecznie chwalić dziecko?

Aby chwalenie było skuteczne:

1. Pochwały muszą być skierowane na konkretne zachowania, nie stosuj pochwał ogólnych,
2. Nagradzaj dziecko za dobre zachowanie,
3. Chwal każdy mały kroczek dziecka ku pożądanemu zachowaniu,
4. Próbuj „wyłapać" dobre zachowanie u dziecka i chwal je,
5. Pochwal dziecko kiedy zaprzestało negatywnego zachowania.

Chwaląc, pamiętaj:
1. Opisz, co widzisz - np. „Widzę misie poukładane na półce i klocki w pudełkach",
2. Opisz, co czujesz - np. „Przyjemnie jest wejść do twojego pokoju i zobaczyć porządek",
3. Podsumuj godne pochwały zachowanie dziecka - np. „Cieszę się, że potrafisz sam uporządkować swoje zabawki".

Pułapki i szanse dobrej pochwały:
• Gdy oceniamy zachowanie lub twórczość dziecka mówiąc „ładnie, ślicznie, pięknie" dziecko nie wie co tak naprawdę nam się podoba. Ważne, żeby nasza pochwała była opisowa i szczegółowa, a nie ogólna. Dzięki temu dziecko zobaczy, że jesteśmy naprawdę nim zainteresowani.
• Unikaj takiej pochwały, w której ukryte jest przypomnienie wcześniejszego niepowodzenia dziecka - np. „ No widzisz - jak chcesz, to potrafisz",
• Rujnuje naszą pochwałę wyraz „ale" - np. „ Cieszę się, że posprzątałeś swój pokój, ale szkoda, że ubrania nadal leżą na krześle",
• Lepiej unikać komunikatów „Jestem z ciebie taka dumna", powiedzmy raczej: „Możesz być z siebie dumny" - dziecko wtedy nabiera pewności siebie.

Autorka: Marlena Trąbińska-Haduch

Źródło: www.dobryrodzic.pl


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Wt 25 sie 2009 15:01

Karanie a ponoszenie konsekwencji

od ULA @ 15:01
Kara to najczęściej wybierana metoda wychowawcza, po którą sięgają rodzice, gdy dziecko nie zachowuje się zgodnie z ich oczekiwaniami. Kara ma nauczyć dziecko właściwego postępowania, często przybiera ona formę nakazów, zakazów, rozkazów, bicia, klapsów, manipulacji, krzyków, porównań, dawania szlabanów, prawienia kazań, straszenia, przekupywania. Wszystko dla dobra dzieci - po to, aby były dobre, umiały przestrzegać reguł i praw, potrafiły kochać, szanowały siebie i innych, były otwarte, samodzielne, ciekawe świata, szczęśliwe, przyjacielskie, itd.

Stop
Czy wcześniej wymienionymi sposobami da się to osiągnąć?
Na pewno NIE

Kara, choć na pierwszy rzut oka wydaje się skuteczna (dziecko zaprzestaje danego zachowania), na dłuższą metę jest mało przydatna, gdyż pociąga za sobą wiele skutków ubocznych, widocznych nie tylko na ciele dziecka (siniaki, zranienia), ale także na jego psychice. Kary wywołują u dzieci różne przykre emocje z którymi trudno im sobie poradzić. Dzieci przestają się zachowywać w niewłaściwy sposób z powodu lęku, a nie dlatego, że zrozumiały, dlaczego nie wolno czegoś robić. Dlatego zazwyczaj raz wymierzona kara nie wystarcza - dzieci nie rozumieją, co zrobiły źle, więc zachowanie, które wywołało karę, będzie się powtarzać. Często dzieci uczą się, że ważna jest nie zmiana zachowania, ale to, aby nie dać się przyłapać rodzicom. Te z dzieci, które nie otrzymują od rodziców pozytywnej uwagi, będą wręcz powtarzały niewłaściwe zachowania, w myśl zasady: „lepiej być skrzyczanym i zbitym, niż ignorowanym". Dla dziecka najważniejsza jest uwaga rodzica, więc gdy rodzic skupia się wyłącznie na złym zachowaniu dziecka, powoduje wzmacnianie niepożądanego zachowania.

Co w takim razie robić?

Czy mamy akceptować niewłaściwe zachowania dziecka?

Nie
Dziecko musi odczuć konsekwencje swojego złego zachowania.
Konsekwencje wychowują. Kary ranią.

Konsekwencje są naturalnym wynikiem zachowania dziecka. Bywają pozytywne i negatywne. Pokazują dziecku jak należy postępować i czego więcej nie robić. Aby taka sytuacja mogła zaistnieć, dziecko musi znać reguły panujące w domu. Jest to dla niego bardzo ważne, gdyż wiedza o tym, jakie zachowania akceptujemy, a jakie nam się nie podobają, buduje jego poczucie bezpieczeństwa. Gdy dajemy dziecku odczuć konsekwencje jego zachowania, dajemy mu szansę na zastanowienie się, jak to zachowanie zmienić, jak np. naprawić wyrządzoną komuś krzywdę.

Konsekwencje powinny być sformułowane jako reguły zachowania. Nie jest konieczne, aby dziecko (szczególnie małe, ze starszym można je ustalać wspólnie) się na nie zgadzało - to rodzic je wyznacza. Jeśli je ustalimy, powinniśmy stanowczo i konsekwentnie ich przestrzegać, a jeśli coś w nich zmieniamy, dziecko powinno być o tym uprzedzone.

Jeśli wskazujemy na konsekwencje, powinniśmy je odnosić do konkretnego czynu, zachowania, a nie do dziecka, jako takiego („jestem zła, że stłukłeś mój kubek", zamiast: „jesteś niedorajdą").

Warto pamiętać, aby konsekwencje były dostosowane do wieku i możliwości dziecka oraz aby doświadczenie konsekwencji było możliwe. Na przykład nie jest możliwe, żebyśmy rano, spiesząc się do pracy, zostawili dziecko w domu, jako konsekwencję tego, że zbyt wolno się ubiera. Stwierdzenie „Jak się zaraz nie ubierzesz, to zostaniesz sam w domu" byłoby straszeniem, a nie wyciąganiem konsekwencji z zachowania dziecka.

Dzieci najskuteczniej uczą się przyjmowania odpowiedzialności za swoje działania na podstawie konsekwencji własnych zachowań:
• „Jeśli tylko bawisz się jedzeniem, to najwyraźniej już się najadłeś i możesz odejść od stołu",
• „Jeżeli dokuczasz młodszemu bratu, on nie będzie się z tobą bawił",
• „Jeśli wydasz całe kieszonkowe w jeden dzień, to przez resztę tygodnia nie będziesz miał ani grosza".

Racjonalne konsekwencje łamania reguł pomagają dzieciom w coraz lepszym ich rozumieniu i przestrzeganiu.

Oto kilka pomocnych sposobów, które warto zastosować zamiast karania:

1. Wyraź swoje uczucia, nie atakując charakteru dziecka
„Złoszczę się, kiedy widzę porozrzucane zabawki w twoim pokoju ".

2. Określ swoje oczekiwania
„Oczekuję, że zabawki będą posprzątane."

3. Wskaż dziecku, jak może naprawić zło
„Misie poukładaj na półce a samochodziki i klocki do pudełek".

4. Zaproponuj wybór
„Możesz bawić się wszystkimi zabawkami, ale musisz je sprzątać zanim pójdziesz oglądać bajkę. Jeśli nie posprzątasz zabawek, nie będziesz mógł oglądać bajki. Decyduj sam".

5. Przejmij inicjatywę
DZIECKO: Dlaczego telewizor jest wyłączony i nie mogę oglądać bajki?
OJCIEC: Ty mi powiedz dlaczego?
Pozwól dziecku samodzielnie znaleźć odpowiedź na dręczące je pytanie, dzięki temu dostrzeże konsekwencje swojego postępowania.

6. Wspólnie rozwiąż problem
„Możemy ustalić, że jeśli będziesz potrzebował pomocy przy sprzątaniu poprosisz mnie o pomoc, a potem wspólnie pooglądamy bajkę."

Autorka: Marlena Trąbińska-Haduch

Źródło: www.dobryrodzic.pl


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Wt 4 sie 2009 09:52

Stop dla kar fizycznych

od ULA @ 09:52

Wielu rodziców czasem traci cierpliwość, mimo że na ogół odnoszą się do swoich dzieci z miłością i wyrozumiałością. Starają się unikać klapsów i krzyków. Większość matek i ojców uważa bicie dzieci za złe i niepotrzebne. Jednak spora ich część przeżywa wstrząs, kiedy odkrywa, że jest zdolna uderzyć dziecko. Wielu czuje wstyd po wymierzeniu dziecku klapsa. Nawet rodzice, którzy uważają, że „bez klapsów się po prostu nie da", albo mówią: „ja też dostawałem w skórę i nic mi się nie stało", często woleliby nie stosować kar fizycznych.

Dlaczego więc panowanie nad sobą w napiętych sytuacjach, jakich nie brak w relacjach z dziećmi, bywa tak trudne?


Być może właśnie dlatego, że dzieci są rodzicom bardzo bliskie. Nikt inny nie może nam sprawić równie wielkiej radości jak i równie dotkliwej przykrości swoim zachowaniem. To zrozumiałe i normalne, że czasami wychowując dzieci doświadczamy bardzo silnych negatywnych uczuć. Jednakże jest możliwe - i niezwykle ważne - abyśmy nie pozwolili, by takie emocje brały nad nami górę.

Spójrz na to tak: nawet najsilniejsze emocje między dorosłymi nie usprawiedliwiają uderzenia drugiej osoby. Nigdy nie zaakceptowalibyśmy sytuacji, w której rozdrażniony pracodawca wymierzyłby swojemu pracownikowi „lekkiego klapsa". Zadajemy sobie niemało trudu, żeby szanować swoich współpracowników - nawet w sytuacjach konfliktowych. To bywa niełatwe, ale wiemy, że inni mają prawo do właściwego traktowania, pełnego szacunku.

Klapsy i policzki wywołują pustkę w głowie
Wywołują strach, a strach ogłupia. Oczywiście, klapsy powstrzymują dzieci przed robieniem czegoś, czego nie wolno im robić, ale nie skłaniają ich do właściwych zachowań. Uderzone dziecko poddaje się, a przynajmniej przestaje zachowywać się „niegrzecznie" w danej chwili, lecz nie uczy się, jak powinno postępować. Doświadcza i uczy się tego, że ludzie silniejsi osiągają swoje cele siłą. Co więcej, czuje się upokorzone, rani to jego dumę. Te uczucia tkwią w nim jeszcze długo po tym, jak policzek przestaje piec, znikają czerwone ślady po uderzeniu lub ustaje ból pośladków. Dziecko, które często jest bite, doznaje krzywdy od osób najbliższych, na których polega bardziej, niż na kimkolwiek innym na świecie. Czuje się odrzuconą, złą i bezwartościową osobą. Z jakiego innego powodu mama i tata tak często traciliby nad sobą panowanie?

Po jakimś czasie dziecko obojętnieje na klapsy i uderzenia, ponieważ w przeciwnym razie poczucie zranienia stałoby się dla niego nie do zniesienia.

Klapsy, uderzenia w ucho i policzkowanie, a także upokarzające komentarze i wyzwiska powodują wiele problemów i często towarzyszą dziecku przez całe życie. W jego oczach przemoc może z łatwością stać się normalną formą zachowania wobec innych ludzi, a w przyszłości także wobec własnych dzieci.

Dzieci mają prawo do tego, by traktowano je z szacunkiem i bez przemocy. Żadne dziecko nie powinno być bite.


10 powodów, by nie bić dziecka:

  • Bicie dzieci może doprowadzać do fizycznych urazów, takich jak zasinienia, obrzęki, krwiaki podtwardówkowe, uszkodzenia nerwów i złamania kości.
  • Bicie dziecka niszczy jego ufność i burzy poczucie własnej wartości. Dzieci znacznie chętniej podejmują zachowania nastawione na współpracę, jeśli łączy je z rodzicami silna więź miłości.
  • Bicie dzieci powoduje przekazywanie postawy akceptacji przemocy z pokolenia na pokolenie. Dzieci, które są często bite, uczą się stosowania przemocy.
  • Bicie dzieci uczy je, że „silniejszy ma zawsze rację".
  • Bijąc dziecko za złe zachowanie, opiekun traci cenną szansę nauczenia go właściwego sposobu postępowania.
  • Strach nie jest skuteczną metodą uczenia dzieci pożądanych zachowań. Bite dzieci zwykle zachowują się dobrze tylko wtedy, kiedy stosujący przemoc dorosły znajduje się w pobliżu.
  • Wspomnienia z dzieciństwa osób, które jako dzieci były często bite, są zwykle pełne gniewu i urazy.
  • Fragmenty Pisma Świętego, za pomocą których uzasadnia się stosowanie kar fizycznych wobec dzieci, można by równie dobrze wykorzystać do usprawiedliwienia niewolnictwa, dyskryminacji kobiet, kazirodztwa i dzieciobójstwa. Powoływanie się na Biblię, aby uzasadnić bicie dzieci, jest przykładem wybiórczego wykorzystywania religijnych ksiąg do usprawiedliwienia świeckiego sposobu myślenia.
  • Dzieci są często bite za zachowania, które nie są „złe" czy „niewłaściwe", ale wynikają z ich naturalnej potrzeby badania świata, a także z potrzeb związanych z odżywianiem, snem, ruchem czy chęcią zwrócenia na siebie uwagi.
  • Dzieci najłatwiej uczą się pożądanych zachowań, kiedy dorośli wyjaśniają im, jak powinny postępować, rozmawiają z nimi oraz własnym zachowaniem dają im przykład odpowiedzialności, troski i samodyscypliny.

 

Opracowała: Ewa Sadowska

Żródło: www.dobryrodzic.pl


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Pon 27 lip 2009 09:47

Nie dla klapsa

od ULA @ 09:47

No i stało się. Twój pięcioletni syn siedzi zagniewany z wypiekami na twarzy w kącie pokoju. Ty w kuchni, odczuwasz złość na siebie. Wstyd Ci, pojawiają się myśli, że to się nigdy nie miało zdarzyć.

Konflikty to naturalna część życia. Im bardziej różnią się partnerzy, tym większe prawdopodobieństwo ich wystąpienia, a relacja rodzic – dziecko to idealny przykład odmiennych perspektyw, celów, doświadczeń. Dzieci wzbudzają bardzo silne uczucia, przecież są dla nas ważne, tak mocno je kochamy, boimy się o nie. Do tego jesteśmy z nimi prawie cały czas, w te dobre i te złe dni, kiedy boli nas głowa, pokłóciliśmy się z partnerem czy współpracownikiem…


Przy silnej relacji żyje w nas wiele emocji tak pozytywnych jak i negatywnych. To normalne i potrzebne. Musimy dbać o to, by trudne emocje, takie jak złość, irytacja, poczucie bezsilności nie kierowały naszym zachowaniem, zwłaszcza, gdy dotyczą one osoby dużo od nas słabszej i całkowicie zależnej. Spoczywa na nas większa odpowiedzialność za jakość i kształt tej relacji. Warto pamiętać, że mimo nierównowagi w tej kwestii, jest rzecz, w której ani trochę nie różnimy się od naszych dzieci - to prawo do szacunku dla własnej osoby.

Nie wytrzymaliśmy, puściły nam nerwy… co się wtedy dzieje z naszym dzieckiem?

Strach. On pojawia się na początku, ogłupia. Kiedy dziecko się boi, nie myśli o tym,  dlaczego nie można biegać niedaleko ulicy, czy że należy sprzątać po sobie zabawki. Rękę podniosła osoba dorosła – dużo silniejsza. Przewaga jest ogromna, tak jak i bezsilność, która pojawia się w dziecku. Na dodatek to ktoś, komu najbardziej ufa, kto jest całym światem. Jak byśmy się czuli, gdyby policzek wymierzył nam przyjaciel, mąż, lub narzeczona, partnerka? Bardziej od piekącego policzka bolałoby zawiedzione zaufanie. Dorośli mają wiele możliwości na wyjście z takiej sytuacji, a nasz pięciolatek?
Gdy sytuacja się powtarza, odczuwa upokorzenie, zaczyna myśleć, że zasługuje na takie traktowanie, gdyż jest zły, i bezwartościowy. Zranienia zadane przez ludzi, którzy są dla nas najważniejsi, bolą najbardziej.

Czego tak naprawdę się uczy?

Silniejszy ma zawsze rację. A to może zrodzić bunt i zachowania na przekór rodzicom, bo przecież chodzi o to, żeby nie dać się złapać (nie ma tu miejsca na faktyczne zrozumienie zasad i reguł, których próbują nauczyć rodzice). Albo może stać się bierne, nie będzie w nim tyle ciekawości jak kiedyś, może bać się nowych sytuacji. Może to świadczyć o tym, że bezsilność i strach, jakich doświadcza w kontakcie z rodzicami, stały się dominującymi uczuciami w codziennym życiu i przeniosły się na wszystko, co się wokół niego dzieje.


Jeżeli klapsem ukarzemy dziecko za to, że uderzyło kolegę/koleżankę na podwórku, wpoimy mu zasadę „wet za wet”… i znów silniejsi mają rację. Tylko czy na pewno o to nam chodziło?


Dzieci jak powietrza potrzebują uwagi dorosłych, starają się o ich uznanie, podziw, na nich zależy im najbardziej na świecie. Im częściej słyszą, że są złe, głupie, niegrzeczne, tym szybciej zaczynają w to wierzyć. Taka wiedza na pewno nie pomoże im w życiu.
 
A my po daniu klapsa czujemy się strasznie. Bezsilność i wstyd. Nie wystarczyło siły na argumenty, wykorzystaliśmy to, że jesteśmy więksi, silniejsi… A przecież tak kochamy swoje dzieci i nie chcielibyśmy, by ktokolwiek zrobił im krzywdę. Nie chcemy ich ranić. Warto zapobiegać sytuacjom, kiedy tracimy kontrolę nad swoim zachowaniem. Tylko jak?

Co w zamian?

Najczęściej podnosimy rękę wtedy, kiedy sami czujemy bezsilność, jesteśmy przemęczeni, rozdrażnieni. Każdy chyba przyzna, że dzieci dostarczają miliona okazji do ćwiczenia cierpliwości. Warto nauczyć się wyłapywać moment, kiedy czujemy, że jeszcze chwila, a wybuchniemy i wtedy np. wyjść z pokoju, policzyć do 10, 50, 100 – do tylu, aż poczujemy, że już po wszystkim, najgorsze za nami, wtedy wróci jasny ogląd sytuacji, a naszemu dziecku nie dostanie się za to, że pokłóciłyśmy się z szefową. Kilka minut w samotności (łazienka jest często miejscem, które to zapewnia) pozwala złapać głębszy oddech i opaść silnym emocjom. Dzieci są „pod ręką”, do tego bez wątpienia słabsze, co sprawia, że łatwo jest wyładować złość z całego dnia właśnie na nich.

W naszych pociechach jest nieustanna chęć poznawania, ogromna ciekawość tego, co je otacza i  radość z nowych odkryć. Czasem myślimy, że robią nam na złość, bo przecież tyle razy prosiliśmy, żeby sprzątały zabawki, ubierały się szybciej, nie zalewały kuchni wodą…  One często nie rozumieją dlaczego się złościmy. Zabawa ziemią z doniczki jest wyprawą na pustynię, a nie brudzeniem dywanu. Żeby dane zachowanie się nie powtarzało, dziecko musi rozumieć, dlaczego tego nie chcemy. Jeśli do tego pomoże wyczyścić nam dywan po pustynnych podbojach poniesie konsekwencję, która bezpośrednio wynika z jego zachowania.
Pomocne są w takich momentach wcześniej ustalone zasady. Muszą być jasne i zrozumiałe dla dziecka. Częste powoływanie się na nie znacznie ułatwia życie i dorosłym i dzieciom. Niewątpliwie czują się one bezpieczniej w świecie, który rozumieją.

Kiedy minie nam złość, spójrzmy z perspektywy dziecka na daną sytuację, co je tak zafascynowało,  na czym skupiało swoją uwagę, co je tak pochłonęło, że nie pomyślało, że puszczając wodę z kranu, może zalać sąsiadów. Dzieci nie mają tylu doświadczeń co my - dorośli, do pewnego okresu nie potrafią przewidywać konsekwencji swoich zachowań. One nie chcą zrobić na złość, często po prostu nie wiedzą, o co nam chodzi. Kiedy popatrzymy ich oczami, łatwiej nam będzie znaleźć w sobie więcej cierpliwości.

Jeszcze jedna rzecz na koniec. Szukanie pomocy to nie oznaka słabości, tylko dowód rozwagi i świadomego szukania rozwiązań danej sytuacji. Wynika ono z troski o dziecko. Kiedy mamy wrażenie, że sytuacja jest trudna, przerasta nas, nie bójmy się podzielić obawami z ludźmi, którym ufamy. Często okazuje się, że inni rodzice doświadczają podobnych trudności, korzystanie z ich doświadczeń i wsparcia może się okazać niezwykle pomocne. Czasem warto skonsultować się ze specjalistą.

Autor: Magdalena Cymanowska


Komentarze 1 komentarz
Śr 22 lip 2009 09:19

Drodzy Rodzice,

od ULA @ 09:19
Z myślą o Was i Waszych pociechach Fundacja Dzieci Niczyje stworzyła bazę artykułów - poradników zawierających porady i praktyczne przykłady na temat tego, jak wychować dziecko bez przemocy. W tym blogu na http://Familie.pl" target="_blank">Familie.pl będziemy publikować te materiały, abyście mogli rozszerzyć swoją wiedzę o pozytywnym rodzicielstwie.

Na początek zachęcamy do zapoznania sie z nastęującymi materiałami:

Zamiast klapsów. Jak z szacunkiem i miłością wyznaczać dziecku granice

10 kroków ku temu, by stać się lepszym rodzicem

Wkrótce pojawią się tutaj kolejne artykuły na ten temat.

Zapraszamy do lektury!

Komentarze Nie ma żadnego komentarza


 


Prezentacje firm:

Chcesz, aby Twoja firma znalazła się na powyższej liście? Dodaj ją do katalogu firm WM.pl!




Nasi partnerzy: