| 2887 odwiedzin 2 - Przekupstwo w wydaniu dziecięcym - Rachunek sumienia z zapominania o szczęściu. - Kobiety kochają prezenty! :) - Zabiegany weekend. 6 7 8 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 Mój mały świat.Dzisiaj 09:28
...patrze na swoje dotychczasowe życie z innej perspektywy, z pewnego dystansu... I moje odczucie mimo to sie nie zmienia - nie żałuję niczego! ![]() Mam nadzieję, ze to samo będę mogła powiedzieć za 10, 20, 30 lat...
Śr 1 wrz 14:17
Wiecie, co ostatnio praktykuje moja córa? Wymysliła swoja wersję przekupstwa...Kiedy tylko nie chcę jej czegoś dać, bawić sie z nią albo gdzieś pójść...ona podchodzi i stwierdza: -Kocham cię mamusiu, dam ci buźki! Całuje mnie, przytula, po czym stwierdza... - No, a teraz chodź ze mną sie bawić/na dwór/do Nataniela itp. (w zaleznośći od tego, co chciała uzyskać...) Ale mi sie cwaniaczka mała trafiła, co?
czerwona panienka @ 2010-09-01 17:04:39 Mama Tymka @ 2010-09-02 10:52:15 Sonia @ 2010-09-02 17:18:05 Śr 25 sie 17:18
Nie, nie pomylilam się! Własnie takie haslo mi ostatnio przyświeca... Ogarnęło mnie kompletne NieChceMiSię i NicNieRobienie... Zaległa praca do poprawy wciąż wygląda tak samo i patrzy na mnie z wyczekiwaniem wielkimi oczami liter z ekranu komputera... A ja mam totalnego lenia! Sama jestem na siebie wściekła, bo kroczy za mną wczorajsza i przedwczorajsza (etc. ...) praca jak cień... A ja nie moge się przemóc, żeby troche wysilić mózg i wreszcie to skończyć! Tylko z Wami chętnie gadam na forum:) No własnie, zamiast posprzątać i załatwić inne zaległe sprawy - ja wsiąkam w Familie - chociaz obiecuję sobie, że zagladam tylko na chwilkę i zaraz wracam do pracy... A za chwilę, gdy spoglądam na zegarek, okazuje sie, ze minęła już godzina... i druga... Jak już pisałam na forum - Klub Uzależnionych Od Familie miałby z pewnością sporo czlonków...:) I członkiń, rzecz jasna! :) Ja się wpisuję!
pchelka @ 2010-08-25 17:45:13 Sonia @ 2010-08-26 10:31:53 Wt 10 sie 18:34
Przez jakiś cza nasza "włoska" rodzinka nie była w komplecie. Teściowa i szwagier z zoną i córeczką wyjechali na wczasy. Mam (tak, tak - własnie tak ładnie nazywam swoją teściówkę! ) spędziła tydzień w Kołobrzegu, a szwagrostwo weekend w Łebie. Wrócili wypoczeci i opaleni. Troszke im zazdroszczę, ale może na drugi rok i nam sie uda gdzieś na dłuzej wyskoczyć...A jaka pustka była bez tej brakujacej czwórki w domu! Cisza jak makiem zasiał! I nuda - szczególnie dla Julki. Kiedy wróciła babcia dzieciaki (a jest ich u nas trójka, rok po roku, jak juz kiedyś wspominałam!) obstąpiły ją niczym rozszczebiotana szarańcza! Oczywiscie najpierw zaglądały do torby... Dostały słodycze i takie kolorowe kółka do rzucania ("freesby", chyba...???). Bawiły się szkraby całe popołudnie. Dziś już tak kolorowo nie było, bo Nataniel zapragnął kółeczka różowego lub czerwonego, jak dziewczyny, a one za żadne skarby nie chciały sie zamienić na jego zielone... Tak więc łobuzy zaczęły się tymi kółkami rzucać, zamiast rzucać do siebie.Ach, gdybyście byli na naszym podwórku, to by wam czasem uszy uschły, a oczy wyszły z orbit! Co te nasze brojarze wyprawiają! Mają wszystkiego po trzy: rowerki, autka, taczki, łopaty...ale co z tego, skoro a to kolor nie taki, a to jeden rowerek się popsuł i nie pedałuje... To już jest powód do kłótni! A koty to potrafiadrzeć jak mało kto! Podobno ośli upór to rodzinna cecha familii mojego męża... Śmiejemy się, ze wszystkie bąble odziedziczyły ten upór po tatusiach. A my, trzy szwagierki, siedzimy między nimi na podwórku niczym kwoki, rozganiamy i zdzieramy gardła... To musi być komiczny widok dla postronnego widza! Wyobrażam to sobie!![]() Ale z drugiej strony - cisza bywa bardziej irytujaca, niż ten nasz codzienny, znajomy gwar... ![]()
Nie 8 sie 21:14
Nasze największe, rodzinne marzenie to własny kąt... (jak pisałam - mieszkamy w 9 osób=3 rodziny pod jednym dachem...) I byc moze już wkrótce będzie ono całkiem realne... Mamy dostać dom po dziadkach... Planujemy od przyszłego roku zacząć załatwiać formalności. Własciwie to wszystko jest jeszcze takie odległe! Ale my...codziennie planujemy: jaki będzie kolor ścian w sypialni, czy w łazience będzie wanna czy prysznic, jaki wzór będą miały płytki w kuchni... Juz potrafimy sie z G. o te szczegóły posprzeczać, chociaż przeciez nic nie zaczęliśmy jeszcze robić! ![]() Nie jestem pewna na 100%, że nasze plany "wypalą"... To zależy od wielu czynników...Ale powiem Wam, ze to marzenie daje mi siłę każdego dnia...bo wiem, że razem dążymy do celu...i wierzę, że jednak się uda!
jagienka @ 2010-08-08 21:24:13 coccodrillo @ 2010-08-08 21:30:02 pchelka @ 2010-08-08 21:32:27 marietta @ 2010-08-08 22:18:26 Debris @ 2010-08-08 22:28:07 Isabelle @ 2010-08-09 08:02:32 Mama Julki @ 2010-08-09 21:37:18 Pt 6 sie 20:05
Od rana pada, siąpi, leje, kropi, żeby za chwilę znowu lunąć jak z cebra... Długi i szaro-bury dzień ciągnie się jak makaron... Zastanawiam się, czy deszcz zawsze musi tak beznadzijnie nastrajać? Czy musi świecić słońce, zeby mieć pozytywne myśli? Stwierdzam, że: tak! Rano: zakupy, wizyta w banku (nie, nie po banknoty, tylko się ich pozbyć...) i przeliczenie zawartości portfela skutkujące zmniejszeniem listy zakupów - o moje wymarzone spodnie... Ktoś musi się poswięcić i zwykle jestem to ja... Nie z przymusu, z wyboru... Julci ani G. nie potrafiłabym odmówić, sobie - owszem... Ja się obejdę... Może w przyszłym misiącu... O morzy w sierpniu pewnie też tylko pomarzymy... A szkoda, bo Julcia często pyta, czy pojedziemy się kapać d o tej dużej wody... Ach, paskudny deszcz! Paskudny! Julcia też marudna od rana przez tę pogodę była... Nic, tylko: Mamo, baję! Mamo, citaj! Mamo, na blul! jęczącym, zbolałym głosem. A mama ma chandrę... Popołudniu odwiedziła nas moja siostra i trochę się oderwałam od durnych myśli. Poszłyśmy nawet ją odprowadzić pod parasolem. Potem dołączył do nas Nataniel i grzebali z Julą w błocie do 17:00. Aż znowu zaczęło padać... Moja biedna, marudna myszka była taka wykończona, ze o 18:30 już odpłynęła swoim poduszkowcem...Teraz śpi, a G. wrócił z pracy. Może humor mi się poprawi??? ![]() Oby jutro zaświeciło nam słońce! ![]()
Śr 4 sie 09:12
Tak, kilka dni temu rozpoczęliśmy odpieluszkowanie całkowite , czyli równiez w nocy! Z pampkiem w ciągu dnia pożegnaliśmy się już kilka miesięcy temu. Przyszedł więc czas na próbę nocną...Efekty? W ciagu 5 dni, tylko 2 wpadki! My uznajemy to za sukces! Muszę przyznać, ze sama jestem zdziwiona tym, jak dobrze Julci idzie! Byłam sceptyczna, tym bardziej, ze początkowo w ogole pozbywanie się pieluszki szło bardzo opornie... Ale jak się już Julka zaprzyjaźniła z nocnikiem, poszlo jak z płatka! ![]() Oby tak dalej! Jestem dumna z mojej córeczki!
jagienka @ 2010-08-04 10:48:08 pchelka @ 2010-08-04 11:52:09 Mama Julki @ 2010-08-04 13:59:22 alanml @ 2010-08-04 16:55:26 ewak1975 @ 2010-08-05 17:43:12 Nie 1 sie 15:16
Już dawno nie miałam tyle czasu, co dzisiaj! Julka wyjątkowo zdrzemnęła sie przed 14:00 (jeszcze śpi!), a ja mam chwilę tylko la siebie! Ślubny coś tam sobie dłubie na dworze. Zapewne przy aucie. A ja parze sobie kawkę i spędzam czas...na Familie ![]() Wiecie co, zastanawiam się, co ja robiłam całymi dniami, kiedy nie miałam Julki??? Kompletna pustka, czarna dziura, chorobliwy nadmiar wolnego czasu! Teraz dzień jest wypełniony po brzegi śmiechem, tuptaniem, przytulaniem, świergotaniem, piszczeeniem, bawieniem etc. etc. ![]() Nawet, kiedy wychodzę gdzies bez Julii, czuję się jak..bez ręki... Albo bez połowy serca... Cieszę się, kiedy zaśnie w ciągu dnia, a po godzinie już tęsknię za jej gadulstwem i brojeniem! Czy każda matka tak się czuje??? "Decydując się na dziecko, zgadzasz się, aby odtąd Twoje serce mieszkało poza Twoim ciałem..."
pchelka @ 2010-08-04 11:51:54 Sob 31 lip 21:39
Dziś ostatni, a więc jak co miesiąc po przelewie na konto, wybraliśmy się na zakupy. Poraża mnie absolutny brak wartości pieniędzy... Żadnych luksusów, niepotrzebnych rzeczy, tylko to, co niezbędne, a rachunek każdego miesiąca większy... Pozwoliłam sobie jedynie na japonki za 6,50... No i Juleczce kupiliśmy badmingtona, którego jak na razie traktuje bardziej jak klapkę na muchy... ![]() Jeden dzień "rarytasu", a od jutra znowu zaglądanie do portfela, gdzie coraz większy przewiew. Od przyszłego roku koniecznie muszę iść do pracy! Niech się dzieje, co chce!
pchelka @ 2010-07-31 22:43:33 Wt 27 lip 18:06
Od rana miałam kiepski nastrój... Mam trochę zmartwień, których za nic nie potrafię od siebie odpędzić... Głupie mysli wracają jak bumerang. oza tym umeczona troszkę jestem po tym rodzinnym weekendzie. Potzrebuję spokoju, relaksu. Ale musze przyznać, ze humorek mi sie nieco poprawił, kiedy listonosz przyniósł paczuszkę - piżamki, nagrodę w konkursie fotograficznym. Fotkę wrzucam do mojej glerii! Julka chodzi w swojej piżamce od południa i nie chce jej zdjąć! Fajnie jest czasem coś wygrać!
Nie 25 lip 09:00
No tak, pogoda wreszcie dała nma odpocząć od plus 40 stopni w cieniu! Jakże orzeźwiający jest ten deszcz! Okna mam pootwierane na oścież i wycham tę deszczową swieżość z przyjemnością! A jaki to raj dla mojej Julki! Wczoraj, jak tylko przestało padać poszłyśmy na podwórko, a tam - ogromna kałuża, w sam raz do zabawy! Wraz z kuzynką i kuzynem Julinka szalała w tym małym "stawie" ubrana w krótkie spodenki i kalosze! Wygladała przezabawnie! A juz po kilkunastu minutach zabawy...usiadła pupą w sam środek kałuży! Żebyście widzieli jej zdezorientowaną minę! Uśmialiśmy się do łez! Oczywiście to nie przeszkodziło w dalszej zabawie - przebrałam niunię i szalała dalej. Pomogła mi jeszcze pozrywać ogórki, których mamy w tym roku mnóstwo i spałaszowała razem z kuzynostwem ostatnie poziomki z ogrodu. Potem tatuś zajął się jej usypianiem - jakże był dumny, kidy zasnęła o...18! A ja razem z teściową i szwagierką zaprawiałyśmy ogórki. Lubię te letnie zajęcia!Rodzinny zlot czeka nas dziś, choć właściwie zaczął się już wczoraj. Wieczorem przyjechała ciocia K. Kobieta o niepowtarzalnym poczuciu humoru! A dziś czeka nas wizyta dwóch cioć, wujka i kuzynki z synkiem. Wszyscy to familia od strony męża. Jak napisała w jednym z komentarzy Joasia - jest u nas jak w prawdziwej włoskiej rodzince! Nic dodać, nic ująć!
Śr 21 lip 15:28
Witajcie! Jeszcze wczoraj pisałam, jakie mnie dopadły w ostatnich dnaich kłopoty, a już dzisiaj od rana humorek mi sie poprawił! Udało mi się wygrać w konkursie internetowym piękną, satynową koszulkę! Ależ sie cieszę! Hurrrraaaa!!!! A mój G. na pewno bedzie moja radość podzielał, kiedy mnie w niej zobaczy hihi ![]() Zdrówko na szczęście juz lepiej. Julki nóżki sie goją. Lekarstwa działają. Z moimi oczami też już wszystko ok. Dziwne te dolegliwości - trwały znów 1 dzien i spokój. Może więc idzie ku lepszemu??? Na to liczę! ![]() pozdrawiam cieplutko
pchelka @ 2010-07-21 15:35:26 joasia @ 2010-07-21 18:57:44 Mama Julki @ 2010-07-21 19:13:18 1 2 3 |
Prezentacje firm: Chcesz, aby Twoja firma znalazła się na powyższej liście? Dodaj ją do katalogu firm WM.pl!
|


Wymysliła swoja wersję przekupstwa...
) spędziła tydzień w Kołobrzegu, a szwagrostwo weekend w Łebie. Wrócili wypoczeci i opaleni. Troszke im zazdroszczę, ale może na drugi rok i nam sie uda gdzieś na dłuzej wyskoczyć...
Co te nasze brojarze wyprawiają! Mają wszystkiego po trzy: rowerki, autka, taczki, łopaty...ale co z tego, skoro a to kolor nie taki, a to jeden rowerek się popsuł i nie pedałuje... To już jest powód do kłótni! A koty to potrafiadrzeć jak mało kto! Podobno ośli upór to rodzinna cecha familii mojego męża... Śmiejemy się, ze wszystkie bąble odziedziczyły ten upór po tatusiach. A my, trzy szwagierki, siedzimy między nimi na podwórku niczym kwoki, rozganiamy i zdzieramy gardła... To musi być komiczny widok dla postronnego widza! Wyobrażam to sobie!





Kompletna pustka, czarna dziura, chorobliwy nadmiar wolnego czasu! Teraz dzień jest wypełniony po brzegi śmiechem, tuptaniem, przytulaniem, świergotaniem, piszczeeniem, bawieniem etc. etc.
No i Juleczce kupiliśmy badmingtona, którego jak na razie traktuje bardziej jak klapkę na muchy... 
A ja razem z teściową i szwagierką zaprawiałyśmy ogórki. 

