EKSPERCI RADZĄ > Psycholog 
Razem 10 odpowiedzi w wątku10 odp.
WEJŚĆ: 773
nie wiem co mam robić:(
Śr 20 sty 11:19 | ID: 117040Zgłoś nadużycie
Użytkownik Familie.pl kamilad1 Offline
Początkujący: 4

Przepraszam że rozwlekam ale i tak nie zawarłam wszystkiego. Bardzo proszę o radę.

W październiku zaczęłam studia i przyjechałam do Krakowa z moim chłopakiem gdzie chcieliśmy razem studiować. Od początku studiów zaprzyjaźniliśmy się z moją współlokatorką z akademika i razem imprezowaliśmy.  W grudniu postanowilam  z nim zerwać. Głównie przez to, że moi rodzice nie akceptują go, a to był dobry moment, bo on uporał się ze swoimi problemami. Chciałam żebyśmy się jeszcze bardziej nie przywiązali do siebie, bo i tak kiedyś musiałabym to skończyć. Z rodzicami zawsze miałam bardzo dobry kontakt. Powiedziałam mu, że zrywam, bo już go nie kocham,  ale na zawsze zostanie w moim sercu jako przyjaciel i ze zawsze był wobec mnie w porzadku, więc nie chcę się kłocic. Zaakceptował to i nawet rozmawialiśmy na swietach przez telefon, ot tak, normalnie. A kiedy wróciłam do Krakowa, to on zaczął odwiedzać moją współlokatorkę. Początkowo mnie to nie wkurzało, ale potem zaczął być dla mnie niemiły. Kaska przestała się do mnie odzywać. Nie miałam tu nikogo bliskiego więc nie miałam z kim pogadać nawet. A Kaśkę miałam za przyjaciółkę. Postanowiłam to wyjaśnić z Adamem. Był dla mnie taki podły że przeżyłam szok „To że ja to tak łatwo przechodzę, to to Cię tak wk***ia?”- powiedział. Powiedział mi, że od tygodnia pluję jadem. A ja w każdej rozmowie z nim, jak nigdy wcześniej uważałam na każde słowo żeby go jeszcze nie ranić. Czułam się winna po prostu. Przez cały dzien płakałam, a jak wieczorem przyszła Kaska, rozmawiałam o tym wszystkim przez telefon z siostra tylko po to, żeby ona się odezwała, żeby powiedziała coś. A ona nic! Wieczorem znowu spotkali się na schodach w akademiku. Psychicznie tego nie wytrzymałam. Poszłam za nią i usłyszałam ich rozmowę. Dowiedziałam się że jestem skończoną kretynką, jestem „głupia że ja nie mogę”, że czuję się najmadrzejsza ze wszystkich (mimo że wcale się taka nie czuję bo wybrałam chyba za ciezki kierunek i z tym tez nie daje rady), ze ponizałam go 100 razy. Jak mógł mówić takie rzeczy, szczególnie mojej współlokatorce? Nastepnego dnia postanowiłam to wyjaśnić. Nawrzeszczałam na Kaśkę i powiedziałam jej że zyczę jej niezdanej sesji, byleby się stąd wyprowadziła (ona na to ze ona  tylko probowała nas godzić), rozpłakałam się przed Adamem i mu powiedziałam jak mnie to zabolało, jak dużo on jeszcze teraz dla mnie znaczył i ja tylko wszystkim wokół mówiłam jaki z niego wspaniały facet a on mi zrobił bałagan w pokoju. Potem wróciłam do pokoju i poprosiłam Kaśkę żeby się z nim spotkała i go pocieszyła. Widziałam jaki jest przybity i bałam się o niego. Poza tym to, co mówił do niej wtedy, było tak dla mnie trudne do uwierzenia , że mu wybaczyłam. Żeby się nie dręczyć. Spałam u koleżanki. Następnego dnia mielismy się wieczorem razem spotkać we trójkę i się pogodzić. I tak było. Ale ja, jako że jeszcze miałam trochę zalu do niego, ubrałam się w ciuchy, które mi dawniej komplementował i zachowywałam się jakby mi zależało (bo zależało niestety). Następnego dnia powiedziałam mu że nie mogę bez niego życ i chcę żeby był ze mną. Wieczorem  przyznał się do tego, że całował się z Kaśką w piątek. Czyli w dzień kiedy nocowałam u koleżanki. Powiedziałam mu, ze to nic. Potem rozmawiałam z Kaską i ona mi powiedziała, jakie rzeczy on do niej jeszcze mówił w sobotę(po tym jaki ja poszłam spać), że ma mnie głęboko gdzieś, że pewnie zostawiłam włączony dyktafon, i że i tak się ze mną nie pogodzi. Powiedziała, ze całowali się nie tylko w piątek, ale też w sobotę i nie tylko.  Kiedy sobie pomyślałam że ja cierpiałam jak głupia, a on mnie wyśmiewał i jeszcze dalej mieli czelność coś do siebie (szczególnie że Kaśka ma chłopaka i wiedziała że mi nie przeszło uczucie) to się wściekłam  Pogadałam z nim o tym i znowu mu wybaczyłam. Ale cały czas o tym myslę i myslę. Od 5 dni nic nie jem. Nie mogę spać. Jestem znerwicowana. Nie mogę się uczyć a za dwa tygodnie sesja. To jest po prostu straszne. I nie wiem czy nie lepiej byłoby to skończyć. Okazało się, ze jestem taka słaba, a zawsze myślałam, ze jestem taka silna. Szczególnie ten związek nie ma przyszłości bo wyzaliłam się mamie jeszcze kiedy nie wiedziałam że może z nim będę i rodzice się wkurzyli jak nigdy. I co dalej?  . Gdyby ktoś mi jednoznacznie powiedział: daj sobie spokój… A tak? Szczególnie że jemu też narobiłam nadziei a nie chcę go znów ranic. I czuję się winna bo sytuacja nie miałaby miejsca gdyby nie to, ze zerwałam i to, ze podsłuchiwałam. Ale nie potrafiłam inaczej. Po prostu nie potrafiłam. 

 
1
Śr 20 sty 11:26 | ID: 117043Zgłoś nadużycie
CytatOdpowiedz
DebrisDebrisOffline
Złoty Użytkownik: 9164
powiem jedno daj sobie z nim spokój! wyprowadź się od współlokatorki może do innego pokoju albo innego akademika bo taki chłopak i taka "przyjaciółka" nie są warci Twoich nerwów i niezdanej sesji! 
Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia....

indcicator Patryk ma już 2 lata 2 miesiące 8 dni

2
Śr 20 sty 11:28 | ID: 117044Zgłoś nadużycie
CytatOdpowiedz
IsabelleIsabelleOnline
Złoty Użytkownik: 9737
Nie wiem co masz robić...ale ja nie byłabym  z takim facetem...Pokręcone masz to wszystko...
I nie wiem czy go kochasz...z twojego opisu to nie wynkia...a bez miłości nie zbudujesz dobrego związku...
Słońce wstało zwariowało...
3
Śr 20 sty 11:34 | ID: 117047Zgłoś nadużycie
CytatOdpowiedz
Użytkownik Familie.plkamilad1Offline
Początkujący: 4
Przyjaciółka się śmieje, że telenowelę mogę napisać i jeszcze na tym zarobić, bo to jest po prostu żałosne. Własnie o to chodzi, że nie wiedziałam, że można i kochać, i nienawidzić jednocześnie.
4
Śr 20 sty 11:37 | ID: 117049Zgłoś nadużycie
CytatOdpowiedz
DebrisDebrisOffline
Złoty Użytkownik: 9164
kiedyś przez prawie rok byłam z kimś z litości bo uczucie się wypaliło ale międzyczasie zmarł mu dziadek zaraz potem ojciec nie szło mu na studiach itp itd ale ja męczyłam się strasznie a on to wykorzystywał :( powiedziałam w końcu dość płacz prośby i błagania nie pomogły (pomogło mi w tym poznanie mojego obecnego męża)  odcięłam się bo tak samo jak Ty popadałam już w nerwicę! szkoda życia dla kogoś takiego jak ten Twój chłopak bo jakby Cię naprawdę kochał to by prosił koleżankę o to aby się za nim wstawiła a nie obrabiał by Ci tyłek! 
Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia....

indcicator Patryk ma już 2 lata 2 miesiące 8 dni

5
Śr 20 sty 21:33 | ID: 117620Zgłoś nadużycie
CytatOdpowiedz
Jakub KusiorskiJakub KusiorskiOffline
Początkujący: 18
Witam,
Dość złożona ta Pani historia. Pewna wątki przeczą sobie nawzajem. Myślę, że warto sobie to wszystko jakoś uporządkować. W tekście wspomina Pani o wielkiej miłości. W pierwszych linijkach pisze Pani, że z powodu braku akceptacji jego osoby przez Pani rodziców postanowiła Pani z nim zerwać. Rodzi to we mnie pytanie czy brak akceptacji ze strony rodziców jest równoznaczny z koniecznością rozstania się z ukochaną osobą. Co więcej pisze Pani, że wcześniej czy później i tak musiałoby to nastąpić. Zastanawiam się więc jaki jest sens bycia w związku mając takie przekonania co do jego wartości i na ile wiąże się to z miłością?
Następnie powiedziała mu Pani, że zrywa z nim Pani bo już go Pani nie kocha. Z treści wynika, że miało to miejsce jeszcze przed akademicką przerwą świąteczną. Po nowym roku po powrocie na uczelnię on zaczął spotykać się z Pani koleżanką. Ale jeśli Pani go rzuciła i powiedziała mu że go Pani nie kocha to czy on nie miał prawa spotykać się z inną dziewczyną?
Pomijam aspekt postępowania Pani koleżanki, która umawiała się z nim mając chłopaka...
Następnie wygląda na to, że fakt ich spotkań rozbudził w Pani uczucie zazdrości i uczucie do chłopaka odżyło. Tylko czy jest sens być z kimś z powodu zazdrości. Broń boże nie oceniam Pani, ale faktem jest, że kobiety rywalizują między sobą o mężczyzn i często są o nich zazdrosne znacznie bardziej niż mężczyźni o kobiety. Dla przykładu kiedy mężczyzna pojawia się sam w klubie, kobiety niekoniecznie muszą się nim od razu zainteresować, ale kiedy pojawi się z dwoma koleżankami wzbudzi zainteresowanie wielu Pań. Tak to działa. Niech Pani się zastanowi czy chodzi o miłość czy o coś innego? A swoją drogą takie rozterki w tym czasie mogłyby być świetnym alibi, aby się nie uczyć do sesji... gdyby to jednak nie o miłość miało chodzić. Warte przemyślenia.
Ja Pani nie powiem co ma Pani robić w tej sytuacji, bo to Pani życie i Pani powinna podjąć tę decyzję, oraz Pani będzie ponosić jej konsekwencje. Ale z mojej strony życzę powodzenia w sesji i powzięcia prawidłowej decyzji.
Pozdrawiam!
Jakub
6
Śr 20 sty 21:51 | ID: 117653Zgłoś nadużycie
CytatOdpowiedz
JustynaOFJustynaOFOffline
Zagorzały Entuzjasta: 685
Jakos tak sie pogubila w tym wszystkim. "Moda na sukces" to pikus w porownaniu z Twoja opowiescia.
Sprobuj po prostu zyc. Rozpamietywanie jest zajeciem starcow.

indcicator Hanna ma już 4 miesiące 17 dni

indcicator Zofia ma już 8 lat 8 miesięcy 15 dni

7
Śr 20 sty 22:17 | ID: 117700Zgłoś nadużycie
CytatOdpowiedz
Użytkownik Familie.plkamilad1Offline
Początkujący: 4
Wiem, ze napisałam to bardzo chaotycznie ale nie chciałam się za bardzo rozwlekać a i tak mi nie wyszło. Moi rodzice nie akceptują go, bo on ma podejście do życia "jakoś to będzie" i nie rozwiązuje problemów, tylko po prostu łapie się za głowę i "płacze". Powtarzane sto razy:"dziecko zerwij z nim", ciągłe awantury, kłótnie itp. doprowadziły do takiej sytuacji, że musiałam to zrobić, bo nie chcę zrywać kontaktu z rodzicami (a takie groźby z ich strony też się pojawiły). Powiedziałam mu, ze go nie kocham, bo kiedy mu mówiłam prawdę to przekonywał mnie i przekonywał, żebym nie odchodziła, a nie jest tak łatwo powiedzieć nie, kiedy sama tego do końca nie chcę. I wcale mu nie zabraniam dalej żyć, ba, wiem, że lepiej żeby sobie ułożył życie, ale uważam, że nam obojgu nalezy się wzajemny szacunek. I myślę, że spotykanie się z przyjaciółką, która w dodatku jest moja współlokatorką to już przegięcie bo wokół jest tyle innych dziewczyn. Tym bardziej, że jedyny temat  ich rozmów to czy marta siedzi, czy marta śpi, czy marta leży czy marta herbatę robi(marta to ja). Szczególnie, że on do niej nic nie czuje i nie wiem po co to robił. To już nie tylko o niego chodzi, ale też o tę niezdrową atmosferę w pokoju, szczególnie, ze nie zakumplowałam się z ludźmi z roku bo przecież miałam moją "Kasię". I nawet nie mam z kim pogadać. GG to nie wszystko. 
Wiem, ze to wszystko to jest chore i nawet Moda na sukces przegrywa:]. Rzeczywiście nie ma co rozpamiętywać, trzeba wziąć się w garść. I dziękuję za te uwagę o sesji, przypomniał mi Pan po co tu jestem. A Adamowi właśnie wyjaśniłam, że już za dużo się stało. Teraz muszę zapomnieć.
Bardzo Panu dziękuję za odpowiedz. 
8
Śr 20 sty 22:27 | ID: 117709Zgłoś nadużycie
CytatOdpowiedz
izkaaizkaaOffline
Entuzjasta: 294
Debris napisał 2010-01-20 11:26:48
powiem jedno daj sobie z nim spokój! wyprowadź się od współlokatorki może do innego pokoju albo innego akademika bo taki chłopak i taka "przyjaciółka" nie są warci Twoich nerwów i niezdanej sesji! 

Debris ma racje tez bym tak ci odpowiedziała.  Co to za facet co umawia sie z twoja przyjaciołka a twoja przyjaciołka obrabia ci tyłek .  Powiem ci szczeze dobrze ze podsłuchałas przynajniej dowiedziałas sie jacy sa . A z nim daj se spokoj znajdziesz lepszego kolesia z ktorym bedziesz szczesliwa .

indcicator Moja córka ma już 6 lat 4 miesiące 24 dni

indcicator Mój syn ma już 2 lata 5 miesięcy 19 dni

9
Śr 20 sty 22:33 | ID: 117712Zgłoś nadużycie
CytatOdpowiedz
Użytkownik Familie.plkamilad1Offline
Początkujący: 4
A jeżeli jeszcze mogę coś dodać, to nie wiedziałam, że można znaleźć takie wartościowe forum w Internecie:) Dziękuję wszystkim:).
10
Czw 21 sty 09:16 | ID: 117896Zgłoś nadużycie
CytatOdpowiedz
Użytkownik Familie.plosaOffline
Zagorzały Entuzjasta: 516
Moja droga stare przysłowie mówi ,, NAJLEPSZA KOCHANKA ŻONY KOLEŻANKA'' Na Twoim miejscu poprosiłabym o przeniesienie mnie najlepiej do inngo akademika, jeśli to stancja to poszukaj innej. Nie utrzymuj kontaktu słownego z nią i nim. Akurat obydwoje nei są Twoimi przyjaciółmi. Proponuję również spotkać się z prorektorem ds. studenckich i przedstawić mu sytuację i poprosić o zmianę akademika lub pokoju.
Share

Dodaj swoją odpowiedź

Nie jesteś zalogowany, musisz być zalogowany żeby móc napisać nowy post!




Nasi partnerzy: