8197 odwiedzin
<< Lipiec 2010  >>
Po
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Ni
Bartłomiej Jasiński - Wiceprzewodniczący SLD w Olsztynie

Bartłomiej Jasiński - Wiceprzewodniczący SLD w Olsztynie

Razem  odpowiedzi w wątkach Razem 33 wpisów w blogu Strona 1 z 3 Ostatnie odpowiedzi Strona 1 z 3  
Wczoraj 10:13

Platforma VAT-em w Polaków

od bartlomiejjasinski @ 10:13

Tytuł artykułu nawiązuje do mojego wpisu na blogu pt. „VAT-em w polską rodzinę”, gdyż skutki jego podniesienia mogą być podobne. Jak donosi dzisiejsza (tj. 30.07.2010) „Rzeczpospolita” rząd planuje podnieść stawkę VAT (Value Added Tax – Podatek od Wartości Dodanej) na wszystkie artykuły z wyjątkiem żywności (nie wiadomo co z dotychczasowymi, preferencyjnymi stawkami VAT np. w budownictwie czy na książki). Szef Klubu Parlamentarnego Platformy Tomczykiewicz twierdzi, że „nie będzie cięć, które uderzają w przeciętnego obywatela, szczególnie w najbiedniejszych”. Czy poza propagandą to stwierdzenie ma jakiekolwiek uzasadnienie? Czy podwyżka cen np. sprzętu AGD, mebli czy ubrań nie dotyczy średniaków i najbardziej potrzebujących? Czy to może już według Platformy jest norma (widać tej Polski oni nie znają) czy już może luksus (nie wymaga komentarza)? Czy podwyżka paliw i energii, z tym związana także, nie dotyczy średniaków i innych? Czy to nie przypadkiem dla osób najniżej uposażonych i z tzw. klasy średniej wydatki na opał, ogrzewanie itd. stanowią znaczy wydatek w domowym budżecie? Co z tego, ze VAT nie zostanie podniesiony na żywność skoro ta jest i tak bardzo droga i bez wzrostu podatków jej ceny szybują w górę i napędzają inflację? W Polsce żywność jest jedną z tańszych w Europie, tyle że my mamy jedne z najniższych zarobków w tej Europie… Wydaje się że Platforma „Obywatelska” skutecznie zatraciła ogląd polskiej rzeczywistości zamkniętej w kwartale budynków przy ulicy Wiejskiej.

„Solidarny” czy też „socjalny” PiS (kto przy zdrowych zmysłach w to uwierzył?) w 2007r. obniżył podatek od osób fizycznych PIT z 19% na 18% (pierwszy próg) oraz zlikwidował 50% podatek dla najbogatszych. Tym samym, dzięki nieliberalnym ciągotom PiS-u, ku niewątpliwemu zadowoleniu Platformy, najniżej zarabiający Polacy dostali ochłap czyli 5 złotych miesięcznie, a najlepiej zarabiającym w portfelach pozostały krocie. Podobnie rzecz się miała ze składką rentową, którą przecież trzeba było obniżyć, bo pracodawców nie stać na zatrudnienie pracownika. Owszem nie stać, bo trzeba kupić kolejny samochód czy wyjazd w tropiki, nie bacząc na to, że to pracownicy są w pierwszej kolejności wytwórcami zysku firmy. Czy moje twierdzenia są „socjalistyczne” czy to po prostu zdroworozsądkowe myślenie? Ja nie mam najmniejszej wątpliwości.

Wiemy skąd się zatem ta dziura budżetowa Rostowskiego i Tuska wzięła. Pytanie jak ją zasypać. Odpowiedź wydaje się logiczna. Niestety nie dla Platformy, dla której propaganda jest najważniejsza. Powrót do poprzedniej stawki PIT 19% w naoczny sposób pokazałby obywatelom wzrost podatku. Podwyżki VAT-u aż tak nie widać na wyciągu bankowym, a to dla ratowania dziury budżetowej jest konieczne i zaraze, łagodne… dla Platformy przed wyborami samorządowymi i parlamentarnymi. Czy nie warto powrócić do 50% stawki dla najbogatszych? Czy nie warto rozważyć racjonalności kryteriów dochodowych niektórych dodatków socjalnych (becikowe mam na myśli)? Rząd chce łatać dziurę także w inny sposób. Czeka nas zapewne sprzedaż części (połowy dotychczasowych) akcji PKO BP i PZU, czyli wyprzedaż majątku narodowego w imię żenująco śmiesznych argumentów: „zwiększania ładu konkurencyjnego w spółkach Skarbu Państwa”. To są kpiny w żywe oczy i podcinanie gałęzi na której się siedzi – dywidendy z udziałów w tych spółkach zasilają przecież budżet państwa.

A miało być tak pięknie. Polska zieloną wyspą pośród Europy dołującej w czerwonych wskaźnikach. A wszystko przed wyborami do Parlamentu Europejskiego oraz prezydenckimi. Ktoś napisał na jednym z portali finansowych: „Jeszcze zatęsknicie za lewicą!”. Niech Karpie głosujące na PO cieszą się, wszak zbliża się wigilia.


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Czw 22 lip 08:55

Rocznica Manifestu PKWN 22-go Lipca

od bartlomiejjasinski @ 08:55
To właśnie 22 lipca 1944 r. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego podał do publicznej wiadomości swój manifest, zakładający m.in. reformę rolną, nacjonalizację przemysłu, korzystną granicę zachodnią Polski oraz dalszą walkę z hitlerowskim najeźdźcą. 22 lipca to data obchodzona jako święto państwowe Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, gdyż jest to symboliczny początek ówczesnej Polski, która ponownie odzyskiwała niepodległość. Dziś mija 66 rocznica publikacji Manifestu PKWN, a Polski Ludowej na mapie Europy już nie ma, podobnie jak i żadnego z naszych sąsiadów, ze Związkiem Radzieckim na czele. Spodziewam się w dzisiejszej prasie, programach informacyjnych fali bezrozumnego ataku na „totalitarny system”, „komunistyczna dyktaturę” itd., które to wypowiadane na temat PRL, dla ludzi znających tę Polskę z autopsji lub z historii, specjalnie nijak się mają do tamtejszej rzeczywistości. Odkłamywanie historii PRL jest podstawowym zadaniem historycznym lewicy. Nie było by to tak ważne, gdyby nie to że na każdym kroku prawica kłamie w żywe oczy lub manipuluje historią tego okresu istnienia Państwa Polskiego. Dlatego też proponuję przeczytać ponownie doskonały tekst wystąpienia wygłoszonego kilka lat temu przez śp. Mieczysława Rakowskiego pt. „Przepraszam za PRL”. Oto jak było naprawdę.

„Drodzy Przyjaciele,
Staję przed wami z poczuciem winy, z którą żyję od końca lat 80. ubiegłego wieku. Ściślej, od jesieni 1989 r., gdy władzę w Polsce przejęła opozycja demokratyczna, która w następnych latach określiła się jako antykomunistyczna. Dzień, w którym się spotykamy, jest – jak sądzę – dobrą okazją do uwolnienia się od ciążącej na mnie winy. Chcę to uczynić tu i teraz, w waszej obecności zwracając się do antykomunistycznej prawicy, zajadle zwalczającej PRL, do tych polityków, historyków, politologów, dziennikarzy, satyryków, poetów i pisarzy, słowem do wszystkich, którzy im dalej od PRL, tym bardziej zaciekle zwalczają epokę, w której żyły dwa pokolenia Polaków.
Zwracam się do wszystkich tych moich rodaków, którzy podzielają opinię, że PRL była tragicznym epizodem w ponadtysiącletniej historii Polski. To, co zamierzam za chwilę powiedzieć, kieruję do społeczeństwa, moich braci i sióstr, którzy przez ponad cztery dekady żyli i cierpieli pod komunistycznym jarzmem. Wszystkich powyżej wymienionych, a także tych, których pominąłem, chcę w waszej obecności przeprosić. Łańcuch naszych przewinień jest długi. Obawiam się, że czas wystąpienia, przydzielony mi przez organizatorów konferencji, nie jest wystarczający, żebym wymienił wszystkie moje winy. Spróbuję nie uronić żadnej poważniejszej winy, żadnej, która dotknęła miliony obywateli.

A zatem:

– przepraszam za likwidację podziałów klasowych, która była dziełem komunistów, socjalistów i lewicowego odłamu ruchu chłopskiego;
– przepraszam za reformę rolną, o której marzyło i bezskutecznie walczyło kilka pokoleń polskich chłopów;
– przepraszam za nacjonalizację przemysłu, a ściślej tego, co przetrwało okupację hitlerowską;
– przepraszam robotników za to, że komuniści przywrócili im poczucie godności;
– przepraszam za awans społeczny milionów synów i córek chłopskich i robotniczych;
– przepraszam za bezpłatny dostęp młodzieży chłopskiej i robotniczej na wyższe uczelnie;
– przepraszam za likwidację analfabetyzmu, masowego zjawiska w Polsce międzywojennej;
– przepraszam za zbudowanie Polski przemysłowo-rolniczej;
– przepraszam za masowy exodus chłopów z przeludnionych wsi do miast, do przemysłu. Los ten dotknął kilkanaście milionów obywateli PRL;
– przepraszam za to, że dwa pokolenia Polaków żyły nie znając plagi bezrobocia, że zaczynały każdy dzień z poczuciem bezpieczeństwa socjalnego, że były wolne od troski o przyszłość swoich dzieci;
– przepraszam, że na ulicach polskich miast nie było żebraków ani dziesiątków tysięcy bezdomnych, że nikt nie wyobrażał sobie, by milion dzieci zaczynało dzień bez śniadania;
– przepraszam naukowców, artystów, twórców za to, że dzięki państwowemu mecenatowi nad kulturą i sztuką powstawały arcydzieła filmowe, znane i cenione na całym świecie, a aktorzy, kompozytorzy, dyrygenci i soliści, wnosili cenny wkład w życie narodu i kulturę ogólnoświatową;
– przepraszam za tysiące bibliotek, za tanie książki, za miejskie i wiejskie domy kultury;
– przepraszam, że w czasach PRL powstała kadra znakomitych fachowców i świetnych menedżerów;
– przepraszam za niespotykaną w historii stosunków polsko-rosyjskich inwazję kultury polskiej na bezkresne obszary Związku Radzieckiego. Twórczość znakomitego pisarza Stanisława Lema wydano w ZSRR w nakładzie 3 mln egzemplarzy;
– przepraszam za odbudowę zniszczonej przez hitlerowców Warszawy i wielu innych miast, za przywrócenie pięknej warszawskiej i gdańskiej Starówki;
– przepraszam za odbudowanie z pietyzmem pałaców, kościołów i licznych pomników narodowej kultury, zniszczonych w czasie wojny;
– przepraszam już trzecie pokolenie Polaków, które gospodarzy na ziemiach nad Odrą i Nysą Łużycką, żyjąc w bezpiecznych granicach;
– przepraszam za pokolenie komunistów, które w 1945 roku nie wezwało narodu do walki o zachowanie przy Polsce terenów na wschód od rzeki Bug, na których żyło 5 milionów Ukraińców i 1,9 mln Białorusinów oraz mniej niż 5 mln rdzennych Polaków;
– przepraszam za morską granicę Polski, liczącą 440 km;
– przepraszam za pokolenie Władysława Gomułki, które zagospodarowało Ziemie Zachodnie i z uporem walczyło o uznanie zachodniej granicy, przez ćwierć wieku nie uznawanej przez kolejne rządy Republiki Federalnej Niemiec;
– przepraszam za plan utworzenia strefy bezatomowej w Europie (tzw. plan Rapackiego), który rozsławił Polskę na świecie;
– przepraszam za ustawę o działalności gospodarczej, której projekt mój rząd przedstawił Sejmowi w końcu 1988 roku, a która po uchwaleniu otworzyła drogę do gospodarki rynkowej;
– przepraszam za Okrągły Stół, wspólne dzieło mojego obozu i opozycji. Po raz pierwszy w dziejach Polski, nie tylko nowożytnej, dwa zwaśnione obozy polityczne zasiadły przy jednym stole i znalazły pokojowe rozwiązanie głębokiego kryzysu politycznego, który gnębił kraj przez niemal całe dziesięciolecie.

Drodzy Przyjaciele,

taki jest niepełny rejestr moich, a mam chyba prawo powiedzieć naszych przewinień.
Dziejów PRL, podobnie jak wielu narodów i państw, nie da się wtłoczyć w z góry przyjęte schematy. Znamy słabości, błędy a także zbrodnie, które też tworzą historię PRL. Wiemy, że byliśmy więźniami dogmatów, od których uwalnialiśmy się stopniowo, z upływem czasu. Ale historia PRL to nie tylko tragiczne wydarzenia. To przede wszystkim ofiarność, poświęcenie, gotowość służenia Ojczyźnie. Stać nas było na czynienie dobra, z przekonaniem, że jesteśmy w stanie doskonalić siebie, kraj i państwo. Za wielkie, historyczne osiągnięcie mojej formacji uważam zachowanie naszej osobowości narodowej.”

fot.Wikipedia.pl


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Śr 21 lip 09:47

Ankieta dla mieszkańców Olsztyna

od bartlomiejjasinski @ 09:47
Sojusz Lewicy Demokratycznej w Olsztynie podjął szeroko zakrojone działania programowe mające na celu opracowanie wizji miasta jakiej oczekują mieszkańcy. Będzie to próba przygotowania kompleksowego opracowania, które ma posłużyć jako praktyczny drogowskaz dla obecnych i przyszłych władz Olsztyna, w którym kierunku miasto ma się rozwijać, co należy poprawić, co należy w większym stopniu docenić.

W ramach akcji, SLD w Olsztynie zamierza przeprowadzić ankietę wśród mieszkańców. Za pośrednictwem portalu Rady Miejskiej SLD http://www.sld.olsztyn.pl wystosowano prośbę o nadsyłanie pytań. Ilość udzielonych przez Olsztyniaków odpowiedzi przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Propozycje pytań do ankiety jakie wpłynęły były zarówno ogólne - dotyczące całego miasta, jak i szczegółowe - dotyczące poszczególnych osiedli czy konkretnych spraw. Dlatego też - ze względu na wygodę ankietowanych - nie możemy zaproponować ankiety składającej się z kilkudziesięciu pytań. Wobec tego SLD postanowiło przeprowadzić tzw. preankietę internetową, w wyniku której poznamy najbardziej palące obszary i tematy interesujące mieszkańców. To pozwoli nam na przygotowanie wizji Olsztyna jakiej chcemy.

PRZEJDŹ DO ANKIETY


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Wt 20 lip 08:35

Dewocja atakuje czyli ciąg dalszy sporów o krzyże

od bartlomiejjasinski @ 08:35

Harcerze po katastrofie smoleńskiej postawili przed Pałacem Prezydenckim krzyż, tak aby można było się pod nim modlić w intencji ofiar. Od samego początku uważałem ten pomysł za chybiony - to nie jest miejsce na modlitwy, które odbywały się w pobliskim kościele. Cóż to za organizacja skautingowa, która zajmuje się stawianiem krzyży?

W obecnym sporze o przeniesienie wymienionego krzyża jest coś paranoicznego - specyficznego dla naszego kraju. Dewocja już sięga zenitu, jeżeli część polskich parlamentarzystów uważa, że miejsce przed siedzibą Prezydenta RP jest dobre dla tego typu instalacji i powołuje się na argumenty moralności. Narodowi Katolicy już podnieśli krzyk, z Jarosławem Kaczyńskim i Zbigniewem Ziobro na czele, jak pojawiła się propozycja przeniesienia tego symbolu katastrofy w cywilizowane dla Europy miejsce jakim jest cmentarz. Obaj ci politycy z całą hordą PiS-owców zachowują się jakbyśmy żyli w II Rzeczpospolitej i dominacja religii rzymskokatolickiej w przestrzeni publicznej była czymś tak oczywistym jak oddychanie tlenem. Obaj panowie chyba przespali kilkadziesiąt lat.

„Dziki kraj", jak mawiał bohater afery hazardowej Drzewiecki z Platformy, to jego ocena polskiej rzeczywistości. Moją oceną jest stwierdzenie, że to „ultrakatolicki kraj". Dla mnie niewyobrażalne jest, jak w ogóle można pomyśleć, że takie cudo ma pozostać przed Pałacem Prezydenckim - siedzibą świeckiej władzy, dodatkowo szpecąc to miejsce okrutnie. Nie wspominając już o bzdurnych argumentach o moralności. To się może zdarzyć tylko nad Wisłą. Propozycja PSL-u aby przenieść krzyż pod sejm jest tyleż koszmarna co idiotyczna. Czym Sejm RP różni się od Prezydenta RP w zakresie rozdziału państwa i kościoła? Sejm jest bardziej katolicki? Może jeszcze wstawmy go, najlepiej pod osłoną nocy, na salę plenarną za fotelem marszałka?

Cała ta sytuacja przypomina mi nieco, równie bezrozumną, wojnę o krzyże, które stawiał pewien dziaduszka na terenie obozu zagłady w Oświęcimiu. Wtedy jednak miało to jeszcze kontekst antysemicki i zarazem międzynarodowy. Dzisiaj to wywoływanie duchów z II RP w imię walki politycznej. PiS widać nie ma nic specjalnego do zaproponowania w sezonie ogórkowym, a jedyną jego polityczną zaletą w chwili obecnej jest podgrzewanie smoleńskiego kotleta do czerwoności.


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Pt 9 lip 09:24

Borowski a margines błędu statystycznego

od bartlomiejjasinski @ 09:24
Wielmożny eks-towarzysz Marek Zdrajca Borowski raczył odezwać się, z charakterystycznym dla siebie mentorskim tonem, że oto Grzegorz Napieralski zmarnował co najmniej połowę głosów zdobytych w pierwszej turze. Zachowanie Kandydata SLD miało być „niegodne lidera, polityka". A to dlatego, że nie poparł w czambuł Komorowskiego w drugiej turze. Widać eks-towarzyszowi zamarzyła się konferencja prasowa i wspólne ściskanie się made by Wojciech Olejniczak. Osobną kwestią jest używanie pamięci marszałka Szmajdzińskiego, który rzekomo miałby stać koło Komorowskiego, komentarza to nie wymaga - wydaje się to oczywiste.

W ocenie Borowskiego wyniku Napieralskiego nie można przełożyć na wybory parlamentarne, bo „lewica musiałaby się połączyć". Tak oto usiłuje się lewicy wcisnąć nowy kit - LiD - tyle że bez demokratów, chociaż znając miłość szefa SdPl Filemonowicza do PD i Kuźmiak, także tego można by się spodziewać. Na szczęście SLD nie jest już na tyle podupadłe i głupie by w kolejne alianse z Borowskim, Nałęczem, Frasyniukiem i innym salonowym towarzystwem wchodzić. Wybory wygrywa się na ulicy, co pokazał Napieralski, a nie podniecając się przy stole Okrągłym Stołem. Dotyczy to także prezydenta Kwaśniewskiego, którego mina na wieczorze wyborczym szefa SLD była zaiste wymowna. Swoją drogą to najbardziej w całej kampanii podobała mi się postawa Leszka Millera. Ma on instynkt polityczny, wiedział po której stronie się postawić, jednak w ten sposób odkupuje swoje „samoobronowe" winy (SLD też nie było wtedy bez winy dla jasności).

Na zakończenie zastanawiam się na jakiej podstawie Borowski twierdzi, że „są lewicowi wyborcy, którzy z różnych względów nie chcą głosować na SLD". Nie raczył niestety myśli tej rozwinąć. Podejrzewam, że chodzi o te 0,5-1% poparcia dla SdPl, mieszczącego się idealnie na „dnie" marginesu błędu statystycznego.


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Pon 28 cze 10:33

Jakiego dokonać wyboru? Możliwe scenariusze po II turze wyborów prezydenckich.

od bartlomiejjasinski @ 10:33
Dokonanie przez nas wyboru kandydata na urząd Prezydenta RP w II turze 4 lipca 2010r. będzie miało określone skutki polityczne. Od wyboru zależeć będzie wygląd polskiej sceny politycznej w najbliższych latach, wszak także wybory samorządowe odbędą się na jesieni, zaś wybory parlamentarne za rok. Przewiduję kilka scenariuszy dla wyboru zarówno Komorowskiego jak i Kaczyńskiego. Lektura prognoz może pomóc podjąć nam właściwą decyzję - kogo poprzeć w II turze. Jako politolog odrzucam absencję wyborczą lub oddanie głosu nieważnego. Mandat obywatelski to jest odpowiedzialność za państwo, mimo że mój faworyt do pierwszej dwójki się nie dostał.

W przypadku wygranej Jarosława Kaczyńskiego spodziewam się nie tyle restytucji IV RP, ile wzmocnienia samego PiS-u. W katastrofie smoleńskiej zginęła czołówka polityków tego ugrupowania, obecnie mamy do czynienia z odświeżaniem medialnym „drugiego" garnituru. Ponowny wybór prezydenta z tego ugrupowania zdecydowanie je umocni. Po raz kolejny Pałac Prezydencki (i choćby BBN) staną się bastionem PiS-u, co scementuje tę partię i przedłuży jej żywot.

Wzmocnienie PiS-u w wyniku elekcji Kaczyńskiego da z kolei PO kolejną szansę na administrowanie krajem, nie zaś realne rządzenie. Powtarzany będzie aż do wyborów parlamentarnych argument, że oto prezydent z PiS-u znowu Platformie przeszkadza, i ta nie może realizować swojego programu. Przed wyborami pojawi się po raz kolejny straszak - głosujcie na PO, bo wróci IV RP.

Elekcja Jarosława Kaczyńskiego będzie także oznaczać stosowanie weta w określonych sprawach. Z pewnością wszelkie pomysły o charakterze neoliberalnym, prowadzące do ograniczenia świadczeń socjalnych, zostaną zawetowane. Odpowiedź na pytanie o skalę stosowania weta pozostaje otwarte. Jednakże w obecnej kadencji sejmu PO mogła by liczyć na odrzucanie weta przy pomocy KP Lewica. Czy jednak rosnące w siłę SLD będzie chciało przyłożyć rękę do liberalnego nurtu polityki gospodarczej modnego wśród polityków PO? Wielce wątpliwe, lewica nie jest ugrupowaniem samobójców.

Zacementowanie pozycji PiS-u i trwanie koalicjo - opozycji PO - PiS może źle służyć lewicy. Prowadzenie w dalszym ciągu sztucznego sporu między dwiema partiami konserwatywnymi, chadeckimi, jest im na rękę, gdyż zagarniają one znaczny obszar sceny politycznej, a potyczki koncentrują się na sprawach nieistotnych, uciekając zarazem od rządzenia, nie prowadzenia sporu wokół rzeczywistych problemów. Z drugiej strony wyniki I tury wyborów prezydenckich, a konkretnie wynik Grzegorza Napieralskiego, może pokazywać pewną tendencję wśród Polaków - zmęczenie sporem PO - PiS-u i chęć wsparcia alternatywy jaką jest lewica.

Kolejna - druga - przegrana PO w wyborach prezydenckich mimo zaangażowania ogromnych „sił i środków" może spowodować pęknięcie tego ugrupowania. PO jest partią raczej typu wyborczego, zatem brak sukcesu w kampanii z zaangażowaniem dużej liczby członków i zwolenników może zaszkodzić dalszemu jej trwaniu. Szczególne tarcia mogą nastąpić przy rozliczeniach kampanii, część PO z Gowinem na czele może zarzucać „wzmacnianie lewej nogi" i, równie dobrze, opuścić PO jednocząc się z PiS-em.

Jeżeli Polacy dokonają wyboru Bronisława Komorowskiego spodziewam się umocnienia roli samej Platformy, która otrzyma swoiste paliwo do dalszych sukcesów wyborczych. Platforma jednak, co podkreślają komentatorzy, wydaje się być ugrupowaniem zmęczonym 3-letnią władzą, pozbawionym już świeżego impetu powyborczego. Wybór Komorowskiego może dać nowe siły. Może także osłabić czujność PO i pozwolić jej spocząć na laurach. Taka demobilizacja, połączona z tendencją w PO do bycia ugrupowaniem władzy, może szybko zakończyć żywot (na początek sondażowy) tej partii, popełniając wiele błędów, które niegdyś zrobił AWS i zrobiło SLD.

Donald Tusk zaapelował o pięć lat spokoju i wybór Komorowskiego. Podkreślił, że przez rok do wyborów parlamentarnych, jeśli rząd wspierany przez prezydenta nic konkretnego nie zrobi, to przecież wyborcy mogą Platformie podziękować. W ten sposób przedstawiono po raz kolejny, że to Kaczyński był szkodnikiem i przeszkodą do rządzenia przez ostatnie 3 lata. Wybór Komorowskiego ma to zmienić. Swoją drogą oznacza to przyznanie, że rząd zbyt wiele dotychczas się nie napracował. Głosowanie zatem na Komorowskiego będzie daniem szansy i kredytu zaufania dla Platformy, z zastrzeżeniem jednak że za rok powiemy „sprawdzam". Pytanie jak PO poradzi sobie z tą klasówką, gdzie już nie będzie wymówki w postaci PiS-u.

Pozycja lewicy w wyniku wyboru Komorowskiego może zmaleć - jak już wspomniałem, nie będzie się ona kojarzyła jako alternatywa dla sporów PO i PiS-u. Z drugiej jednak strony już PO nie będzie mogła straszyć IV RP, sympatycy lewicy nie będą już do Platformy odpływać pod wpływem strachu przed Kaczyńskim. PiS będzie ustępował pola PO, zaś ta z pewnością lewicy. To także jest szansa dla SLD i środowisk, które z tą partią będą chciały współpracować. To jest szansa na pewną normalizację - „europeizację" polskiej sceny politycznej - na powrót do tradycyjnej konfrontacji prawicy z lewicą, nie zaś egzotycznej -- prawicy z prawicą.

Istnieje także zagrożenie w postaci jednowładztwa - monopolu PO na władzę w państwie. Standardy pełnoletniej polskiej demokracji mogą jednak na to nie pozwolić. Rozpasanie władzy, jej arogancja, szybko może spotkać się z reakcją obywateli, szczególnie że już zaraz kolejne dwie elekcje.

Tych kilka nakreślonych przeze mnie scenariusz oczywiście nie musi się sprawdzić. To jedynie próba prognozowania możliwych wydarzeń, która może pomóc nam podjąć decyzję kogo poprzeć w II turze wyborów prezydenckich.


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Pt 18 cze 14:32

Ostatnia prosta przed Napieralskim i przed nami.

od bartlomiejjasinski @ 14:32
Ostatnie godziny prezydenckiej kampanii wyborczej przed I turą wyborów a.d. 2010. Od północy będziemy mieć dobę, w czasie ciszy przedwyborczej, na dokonanie ostatecznego wyboru, którego z kandydatów widzimy na fotelu prezydenckim. Warto by dokonać ostatniej refleksji i podsumowania.

Komentatorzy - i słusznie - podkreślają, że najlepszą kampanię wyborczą zaprezentował Grzegorz Napieralski i jego sztab. Okazało się, że jego kontrkandydaci (szczególnie ci, o których mówi się jako o dwóch głównych) w dużej mierze spoczęli na laurach, a ściślej mówiąc, na słupkach poparcia, które wynikają głównie z sondaży sympatii do partii politycznych. Napieralski swoim zaangażowaniem i pomysłami na kampanię pokazał, że mu naprawdę zależy i to nie na ratowaniu własnej partyjnej pozycji, jak to by chcieli widzieć prawicowi dziennikarze i kontrkandydaci, lecz na wizji programu nowoczesnej socjaldemokracji, na autentycznym przekonaniu o co walczyć - o prospołeczne rozwiązania bez podlewania ich sosem narodowo - katolickim, o wolnościowe propozycje, bez neoliberalnego zacietrzewienia, które sprowadza się to tego, że to kasa jest najważniejsza.

Polacy pragną polityków, pragną także Prezydenta RP, którzy będą blisko nich, będą ludźmi, którzy rozumieją trudy i problemy życia codziennego. Nie interesuje ich licytacja, kto jest/był większym patriotą, kto ma większe zasługi dla obalania komuny. Grzegorza Napieralskiego to nie dotyczy. On rozpoczynał swoje dorosłe życie w momencie przełomu, zmiany systemu gospodarczego i ustroju, co jak sam podkreśla, odczuł na własnej skórze. Należy do pokolenia, podobnie jak ja, urodzonego jeszcze w Polsce Ludowej, jednak wychowywał się już w demokratycznej Polsce. Nie obchodzi go kto był „komuchem", a kto „solidaruchem", obchodzi go poziom naszego życia, sprawy społeczne, z którymi musimy zmagać się każdego dnia.

Napieralski przedstawia siebie jako realną alternatywę dla Platformy i dla PiS-u. Czyż nią rzeczywiście nie jest? Czy jego kontrkandydaci, wywodzący się obaj z dawnego AWS-u, nie są do siebie podobni? Są wręcz identyczni i to nie tylko życiorysem, ale przede wszystkim działalnością. Nie dość że wspólnie tworzyli niejeden prawicowy rząd, to jeszcze stojąc pod dwóch stronach barykady (rząd - opozycja) pokazali, że w takich sprawach jak utworzenie policji politycznej czy IPN są jednomyślni i nie widzą w tym nic złego. Napieralski to rzeczywista alternatywa dla tego sztucznego podziału, jaki wytworzył się w 2005r. i w którego podtrzymaniu Komorowski i Kaczyński mają swój interes. Bo czy nie łatwiej obrzucać się błotem niż zajmować się rozwiązywaniem ważkich problemów ludzi?

Okazało się w trakcie kampanii, że niektórzy działacze lewicy, szczególnie tego starszego pokolenia, mający również za sobą rodowód w poprzedniej epoce, podchodzi do kandydatury Napieralskiego niechętnie, Cimoszewicz przebił zaś wszystkich zdradzając środowisko i ideały, z którym dotychczas się identyfikował. I co to przyniosło? Nic. Grzegorz Napieralski trwa nadal a jego notowania rosną. To skutek nie tylko bardzo dobrej i przemyślanej kampanii, to także skutek zwrócenia się do młodego elektoratu, który jest przyszłością naszego kraju, do bezpośredniego zwrócenia się do każdego wyborcy, choćby przed 6-tą pod fabryką, nie tylko za pośrednictwem wyreżyserowanych wieców czy mediów.

Grzegorz Napieralski, co podkreślają niektórzy komentatorzy, pokazał że jest samodzielnym politykiem, że jest pierwszoligowym graczem na scenie politycznej i że potrafi osiągać sukcesy i to bez poparcia weteranów, a nawet na im na przekór. W jego działaniu nadzieja na przyszłość lewicy, na szerokie otwarcie, które może zaowocować zwycięstwem wyborczym, choćby już zaraz, w jesiennych wyborach samorządowych.

Sondaże dają dzisiaj Napieralskiemu miejsce na podium, nie dają jednak możliwości wejścia do II tury. Jeszcze dwa miesiące temu, kiedy SLD ogłosiło jego kandydaturę po tragicznej śmierci marszałka Jerzego Szmajdzińskiego, dawano mu parę procent, mówiono że to będzie jego klęska i kompromitacja. Okazało się inaczej - dziś jego notowania dają dwucyfrowy wynik (bez przecinka). Tendencja jest wyraźna - sondaże rosną, a poparcie dla Napieralskiego się podwaja! Dlatego też idąc do urny wyborczej w niedzielę zachowajmy rozwagę, nic nie jest przesądzone, a to my wyborcy, także ci związani bezpośrednio z lewicą, mamy ostateczny głos, a nie sondaże wyborcze. Grzegorz Napieralski na Prezydenta RP!


Komentarze Nie ma żadnego komentarza

To już jest koniec… Cimoszewicza

od bartlomiejjasinski @ 14:31
Niegdyś prominentny polityk lewicy Włodzimierz Cimoszewicz, w dniu dzisiejszym zakończył swoją karierę na scenie publicznej. Zakończył były premier z SLD, bowiem zdradził lewicę, stając w jednym rzędzie z Platformą - ugrupowaniem liberalno - konserwatywnym. Nieznane mi są jego osobiste motywy - czy to tylko karierowiczostwo - za eksponowane stanowisko międzynarodowe (żeby się nie zdziwił, że będzie to komediowy attache kulturalny w Ułan Bator) - czy to brak zrozumienia dla realiów sceny politycznej, że to nie 2007r. i linia podziału nie przebiega już między Polską Solidarną i Liberalną, między „S" a „ZOMO", ale między lewicą i prawicą (dąży do normalności).

Zdrajca i niewdzięcznik - te dwa słowa przychodzą mi na myśl, by określić to postępowanie. Zdrajca, bo przechodzi do obozu politycznego wroga lewicy w kluczowym momencie przed I turą wyborów prezydenckich. Niewdzięcznik, bo on, jak mało kto na lewicy, zawdzięcza swoją pozycję i karierę właśnie SLD. Osobiste, partykularne interesy (traktując to dosłownie lub jako nieliczenie się z poglądami formacji) wzięły górę. Wstydzę się dziś, że działałem dla tego człowieka w kampanii 2005r., z której zdezerterował, dziś można zastanawiać się z jakiego naprawdę powodu.

Szczególnie żenujące i zarazem śmieszne jest to, że Cimoszewicz wiąże się z formacją, która miała mu tyle szkody osobistej wyrządzić, przez co się wycofał z wyborów 2005r. (w najgorszym momencie - przed wyborami parlamentarnymi). Przecież Jarucka została nasłana przez pułkownika posła PO Miodowicza. Czyżby to miłosierny Cimoszewicz wybaczył Donaldowi, Bronkowi i spółce?

Na jedynym ze spotkań rady wojewódzkiej SLD powiedziałem, że doświadczony polityk nie powinien publicznie deklarować współpracy z inną partią. Pojawiły się zgrzyty, że dla dobra Polski itd. Tylko się dzisiaj zapytam - nie miałem racji? Że to nie dobro Polski, ani brak doświadczenia politycznego Cimoszewicza, tylko inne - wymienione czynniki pchnęły go w ramienia prawicy?

Sprytny chwyt Komorowskiego zakończył karierę Włodzimierza Cimoszewicza, który zrobił to z niezrozumiałą premedytacją lub dał się rozegrać. Wyborcy lewicy nie lubią zdrajców - czy przypominacie sobie jeszcze kogoś o imieniu i nazwisku Marek Borowski? Kandydatowi Grzegorzowi Napieralskiemu to nie zaszkodzi. On prowadzi swoją kampanię, on ma rosnące poparcie społeczne, które Cimoszewicz dawno zaprzepaścił i roztrwonił. A wyborcy są pamiętliwi i skaczących z kwiatka na kwiatek za bardzo nie szanują, chyba że Cimoszewicz uważa ich za „ciemny lud".

Swoją drogą już jakiś czas temu podjąłem się oceny zachowań Cimoszewicza we wpisie „Cimoszewicz na platformie".


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Pon 14 cze 09:21

Zwycięstwo Napieralskiego w debacie

od bartlomiejjasinski @ 09:21

Debata prezydencka organizowana w TVP, choć momentami była nudna, jednak pozwoliła kandydatowi Sojuszu Lewicy Demokratycznej zaprezentować się z jak najlepszej strony, zarówno osobistej, jak i programowej. Pokazał się jako nowoczesny polityk XXI wieku, w którym drzemie potencjał na przyszłość, a nie wyłącznie przekonanie o swoim kombatanctwie politycznym. O zwycięstwie w debacie świadczą wypowiedzi komentatorów podsumowujących debatę.

„Rzeczpospolita": Grzegorzowi Napieralskiemu udało się wprowadzić go w konsternację. W ostatniej rundzie zaapelował do wyborców marszałka, by rozważyli zagłosowanie właśnie na niego, czyli kandydata SLD. Przekonywał, że może zatrzymać powrót IV RP, której jest zdecydowanym przeciwnikiem. I że Komorowskiemu może się to nie udać, bo w sondażach coraz bardziej zbliża się do niego Jarosław Kaczyński.

Dr Rafał Chwedoruk, politolog z UW: Grzegorz Napieralski był przez całą debatę niemal perfekcyjny. Odróżniał się od swoich dwóch głównych konkurentów.

Salon24: Napieralski wygrywa debatę, żałosny występ Komorowskiego. (...)I na koniec potężny strzał w stopę. W odpowiedzi na mocny apel Napieralskiego o głosy zwolenników PO, głupawy tekst o współpracy SLD z PiS w telewizji oraz bełkotliwa uwaga na temat śmierci Barbary Blidy.

„Gazeta Wyborcza": Na zakończenie Napieralski zaatakował Kaczyńskiego, zwracając się przy tym do wyborców PO: - Jestem przeciwnikiem IV RP. Boję się IV RP. Oddajcie na mnie głos, a obronię was przed IV RP. Tylko ja mogę powstrzymać Jarosława Kaczyńskiego i IV RP.


Komentarze Nie ma żadnego komentarza

Przypomnijmy postać Marka Belki

od bartlomiejjasinski @ 09:21

Mądrzejszy o lekturę „Wędrującego Świata" profesora Grzegorza Kołodki (wicepremiera i ministra finansów w rządach SLD w połowie lat 90' oraz w latach dwutysięcznych) mam pewien dysonans jeśli chodzi o wybranie premiera Marka Belki na funkcję szefa polskiego banku centralnego. Nowy Prezes NBP jest raczej zwolennikiem monetaryzmu, który to w połączeniu z innymi koncepcjami wchodził i nadal wchodzi w nurt neoliberalizmu, wpisuje się w historyczną już politykę ekonomiczną Margaret Thatcher, ukrytą pod skrótem TINA - There Is No Alernative [ang. nie ma inne drogi/alternatywy]. Owa polityka wyrządziła ogromne szkody społeczne nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i w kraju nad Wisłą. Prof. Kołodko nie mówi o balcerowiczowskiej „terapii szokowej" z początku lat 90` lecz o „szoku bez terapii". To zachłysnięcie się Leszka Balcerowicza (przy nieskromnym udziale m.in. amerykańskich doradców) neoliberalną ideologią, będącą sosem ideologicznym konserwatystów (czytaj prawicowców) spowodowała dramatyczne przejście od gospodarki centralnie planowanej do wolnorynkowej (kapitalistycznej), powodując ogromne straty i szkody społeczne jak bezrobocie, ogromną inflację, realny spadek wartości dochodów, czego doświadczyli nasi rodzice i my, pokolenie urodzone w latach 70-80` doświadczyliśmy. Nie jestem ekonomistą, choć tematyka ta jest mi bliska, więc posiłkuje się międzynarodowym autorytetem prof. Kołodki, który twierdzi że można był lepiej, można było inaczej.

Profesor Belka pracował ostatnio w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, którego polityka z koncepcją społecznej gospodarki rynkowej (do cholery w końcu jest zapisana w Konstytucji RP i się jej nie realizuje, zarazem łamiąc najwyższy akt prawny!) nie ma wiele wspólnego, prędzej ze wspomnianym, szkodliwym społecznie neoliberalizmem. Tego się obawiam, że polityka Prezesa NBP będzie skierowana na duszenie (fachowo „schłodzenie") polskiej gospodarki w imię wskaźników inflacyjnych, że złotówka będzie trzymana w ryzach, które pozwolą nam wprawdzie na tanie zagraniczne wakacje, ale dobije eksporterów - czytaj polskich przedsiębiorców i zarazem pracodawców. Czyli może być jak zwykle - zyskają najbogatsi. Obym był w błędzie.

Z drugiej strony mogę się cieszyć, że osoba związana z lewicą objęła jeden z najwyższych i jeden z realnie najważniejszych funkcji w państwie. Tylko media dzisiaj mają albo sklerozę, albo robią to celowo, twierdzą że to człowiek z SLD. Istotnie członkiem naszej formacji był, ale co się działo potem, się nie pamięta. To przypomnę. Belka będąc premierem (mówiono wtedy, że to „rząd fachowców", jakby rząd Leszka Millera nim nie był) rządu popieranego (tak „popieranego"!) przez SLD, a nie rządu Sojuszu, był współzałożycielem Partii Demokratycznej. Krótko - zdezerterował na pozycje centrum, szczególnie boleśnie, bo ekonomicznego centrum, co w Polsce oznacza miłość do ze wszechmiar szkodliwego neoliberalizmu. Wcześniej dał się poznać jako ten, który zburzył szanse SLD i Unii Pracy na samodzielny rząd w 2001r. chlapiąc w telewizji o koniecznych cięciach. Ciecia były konieczne, trzeba było ratować budżet, ale samodzielne rządy lewicy na tyle poprawiły sytuację gospodarczą i budżetową, że pod koniec kadencji można było od tych cięć odejść. Przecież nikt z nas, wyborców nie lubi słyszeć od kandydatów że nam coś zabiorą. Skądinąd w książce „Nogi Pana Boga" redaktora Marka Barańskiego, pojawia się teza że Belka związany z Kwaśniewskim, zrobił to celowo, by kanclerz Miller nie poczuł się za pewnie w obliczu majestatu prezydenta.

Niestety bzdety gazetowe Michnidła i inne fantasmagorie prawicowych mediów położyły na glebę rząd Leszka Millera, wówczas premierem został Belka, który leciutką ręką, wypracowaną nadwyżkę w wysokości 2 miliardów złotych, zostawił Marcinkiewiczowi (Kaczyńskiemu) na roztrwonienie. Zamiast przywrócić ulgi dla studentów, zamiast dać te pieniądze na dużą podwyżkę dla emerytów itd. (budowanie popytu krajowego a nie „rozdawnictwo"!). Tak się nie stało i o to m.in. mam żal do prof. Belki. Czas pokaże z jakiej strony nowy Prezes NBP się nam pokarze i co dobrego uczyni dla naszej gospodarki, dla naszych portfeli.


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Czw 10 cze 13:11

Kampania prezydencka wre

od bartlomiejjasinski @ 13:11
Dawno nie pisałem na blogu a to z prostej przyczyny. Zawarcie związku małżeńskiego wymaga nader dużo czasu, a o podróży poślubnej nawet nie wspominam J

Mimo to trwa kampania wyborcza na Prezydenta RP, w której wspieram, także z żoną, naszego kandydata lewicy Grzegorza Napieralskiego. Wczoraj gościł on w Olsztynie - przedstawił swoje tezy programowe, stanowiska w sprawach bieżących. Dał się jednak przede wszystkim poznać ludziom - zwykłym mieszkańcom miasta, którzy przyjęli go entuzjastycznie. Kampania bezpośrednia kandydata jest najważniejsza, a nie wyświechtane roznoszenie bibuły, która często ląduje na śmietniku lub po prostu zaśmieca klatki i ulice, którą tak bardzo emocjonuje się sztab Bronisława Wpadki Komorowskiego. Taka kampania to przeżytek, no chyba że jest to odkrycie dla konserwatysty pokroju partyjnego kandydata Platformy. W przeciwieństwie do niego Grzegorz jest sympatycznym i otwartym człowiekiem, który umie i potrafi rozmawiać z ludźmi, tzw. zwykłymi ludźmi, bo jest taki jak każdy z nas, a nie jakimś nadętym bucem czy nabuzowanym patriarchą /oceńcie sami o kim mowa/. To pokazują też sondaże - im więcej, im częściej się Napieralski z ludźmi spotyka, tym bardziej zyskuje.

Najważniejszy sprawdzian to 20 czerwca w niedzielę - wówczas się okaże jakiej Polski chcemy, czy tylko prawicowej, konserwatywnej, zdewociałej i dla najbogatszych, czy otwartej, uśmiechniętej, lewicowej, postępowej i świeckiej, dbającej w dodatku o wszystkich, bo Polska jest tylko jedna.


Komentarze Nie ma żadnego komentarza
Pt 30 kwi 09:57

Napieralski kandydatem całej lewicy

od bartlomiejjasinski @ 09:57
Większość zjadliwych komentarzy w stylu Napieralski "nie ma charyzmy, jest złym przywódcą, nie ma zaplecza eksperckiego", to powtarzanie komunałów jakimi epatuje TVN i jemu podobne stacje. Żal, że sami ludzie lewicy, z Danielem Passentem na czele, dają się tłamsić i wsadzić w ramy dyskusji na poziomie prawicowego TVNu czy TVPiS. Dlaczego myślicie oni tak wściekle atakują? Lewica postanowiła wystawić Napieralskiego zamiast Kalisza, bo on ma szanse porwać młodzież, która głosowała na PO, która może przylgnąć do Lewicy, a to jest prawdziwa szansa w wyborach których i tak nie wygra. Gdyby chodziło o zwycięstwo to byłoby dwóch kandydatów na scenie politycznej, a przecież nie o to chodzi, wie o tym każdy, kto ma jako takie pojęcie o polityce i politologii. Kalisz może by porwał co najwyżej tzw. żelazny elektorat (gdzie jest te 20% - zeżarli czerwone książeczki i poszli do PO czy PiS-u?!), a SLD i całej lewicy trzeba nowego otwarcia, nowej szansy. O to chodzi, a nie o jakieś osobiste ambicje czy rozwałki wewnątrzne. Wielką szkodę sama sobie lewica robi, że nad tym dyskutuje. Czy ktoś negował w PO Komorowskiego po ogłoszeniu kandydatury, czy ktoś w PSL czy PiS tak robi? Nie. Tylko u nas od razu debata, którą prawicowcy ze swoimi mediami rozgrywają namiętnie. Jak powiedział Miller - jeśli przez gardło Wam nie przejdzie dobre słowo o Napieralskim, to lepiej chociaż zamilknijcie. Nie róbcie szkody sobie, nie róbcie szkody polskiej lewicy. Gwoli ścisłości - to mój pierwszy i ostatni wpis w tym temacie.

Komentarze 1 komentarz
Śr 28 kwi 11:31

Dziki ze styropianu

od bartlomiejjasinski @ 11:31
Kolejny styropianowy bohater się objawił. Tym razem na Ziemi Warmińsko - Mazurskiej. Mowa o Panu Dzikim - szefie wojewódzkiej organizacji NSZZ „S" w Regionie, który stwierdził (cytat za Gazetą Wyborczą Olsztyn"), że „Święto Pracy to komunistyczna tradycja, która była upartyjniona". W tymże artykule zebrano także opinie działaczy politycznych i gospodarczych, którzy wskazują na wartość jaką przedstawia to święto oraz że powinno być obchodzone. Widać Pan Dziki albo ma mierną wiedzę na temat ruchu robotniczego, czym jako związkowiec się kompromituje, albo też styropian mu doszczętnie obraz przesłonił - obraz robotników walczących i ginących w imię praw pracowniczych. Te sprawy podobnosą Panu Dzikiemu tak bliskie, a są one zdobyczą przede wszystkim okresu Polski Ludowej, na którą on pluje. To świadczy o tym, że Pan Dziki, nie wiem jak dalece reprezentatywny dla całej „S", zachowuje się jak upolityczniona marionetka PiS-u i działający na zamówienie partyjne działacz związkowy.

Swoja drogą to skompromitował się Wojewoda Warmińsko - Mazurski, apelując o wieszanie flag jedynie 2 i 3 maja - ma „nadzieję, że 219. rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja oraz Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej będą okazją do zamanifestowania naszej tożsamości narodowej". Na pytanie Wyborczej do rzecznika Wojewody Pani Wrotek (dawniej dziennikarka TVP Olsztyn) udziela głupiej odpowiedzi: „nie pomyślałam". Niestety to Wojewoda dobiera sobie współpracowników i za nich odpowiada.

A lewica tradycyjnie będzie obchodzić to kapitalistyczne Święto Pracy.


Komentarze Nie ma żadnego komentarza


   1   2   3  Ostatnie odpowiedzi




Nasi partnerzy: